Nowy numer 48/2020 Archiwum

Autostopem z Panem

O tym, jak geografia łączy się z ewangelizacją, mówi Maciej Kozłowski, nauczyciel, podróżnik i autor bloga „Z Bogiem Ziomek”.

Magdalena Gorożankin: Zanim rozpocząłeś pracę w szkole i nauczanie geografii, zostałeś „Bożym podróżnikiem”. Autostopem, sam, ale i z przyjaciółmi, zwiedzasz kolejne kraje, zakątki świata. Skąd pomysł na bloga, na siebie i taką formę podróżowania?

Maciej Kozłowski: Świat i podróże interesowały mnie, od kiedy pamiętam. Natomiast blog „Z Bogiem Ziomek” zrodził się w mojej głowie w zeszłym roku, kiedy poczułem, że to moje podróżowanie jest dla mnie niewystarczające. Chciałem, żeby to nie były podróże dla samego zwiedzania, podziwiania widoków, ale by miały też wyraz jakiejś twórczości. Jest wiele blogów podróżniczych, więc mocno opierałem się takiej formie, ale równocześnie, idąc coraz pewniej z Panem Bogiem, dojrzewałem do decyzji, że jeśli mam tworzyć bloga, to chcę, by był przede wszystkim na Jego chwałę. Chciałem nie tylko opisywać kolejne zwiedzone przeze mnie miejsca, ale też dzielić się świadectwem Jego obecności w moim życiu, podróżach. Myślę, że to jest też przyczyna powstania bloga – silne doświadczenie żywego i bliskiego Boga podczas podróży. On mnie naprawdę bardzo wiele uczy na tych moich wyjazdach. Stawia na mojej drodze niezwykłych ludzi i prowadzi przez cudowne doświadczenia.

Twoje podróże mają charakter pielgrzymek czy nie są tym ukierunkowane?

Odbyłem kilka pielgrzymek wraz z Łowicką Pieszą Pielgrzymką Młodzieżową na Jasną Górę. Poza tym w 2016 r. dotarłem do Santiago de Compostela drogą francuską i myślę, że ta pielgrzymka też dość mocno mnie nastawiła na to, co chę w życiu robić. W zeszłym roku natomiast wyruszyłem autostopem do Włoch samotnie i wtedy postanowiłem sobie, że skoro jadę sam, to chcę, by ta podróż była dla mnie takimi rekolekcjami w drodze – pielgrzymką. Odwiedziłem Rzym i Watykan oraz sanktuarium w Pompejach. Planów było więcej, ale czasu zbyt mało. Zdecydowanie jednak nie zwiedzam tylko „miejsc świętych” czy sanktuariów. Zwykle nie są one głównym celem moich podróży, jednak kiedy pojawia się okazja, by jakieś odwiedzić, to chętnie z tego korzystam.

Od września uczysz w skierniewickim „Klasyku”. To było marzenie, by zostać nauczycielem? Nie. (śmiech)

To kim chciałeś być? I jak to się stało, że uczysz w szkole? Tak najbardziej to chciałem być piłkarzem. Później może architektem. Idąc na magisterkę z geografii, myślałem, że będę wykładał na uczelni, ale po miesiącu przekonałem się, że praca naukowa nie jest dla mnie. (śmiech) Później pojawiły się myśli, że może jednak powinienem pójść w kierunku edukacji w szkole. Zacząłem wsłuchiwać się w siebie, przyglądać się temu, co mi sprawia frajdę, co lubię robić i w czym czuję się dobrze. Wyszło na to, że chcę pracować z młodzieżą, dawać im coś od siebie, dzielić się wiarą. Zwłaszcza że miałem już wcześniej doświadczenia pracy z młodymi ludźmi podczas różnych rekolekcji i widziałem, że to mi daje dużą satysfakcję. Po obronie magisterki dość mocno zastanawiałem się jeszcze, czy rozpocząć pracę w szkole od tego roku, czy jednak na razie skupić się na podróżach i rozkręcaniu bloga. Odpowiedź przyszła wraz z pandemią, gdy zamknięto granice i wiedziałem, że podróże – na razie – trzeba będzie odłożyć na bok. Chwilę później otrzymałem ofertę pracy właśnie z „Klasyka” i wszystko stało się jasne.

Uczysz geografii. Ewangelizacja i dawanie świadectwa to jedno, ścisła nauka to drugie. Pasja do podróżowania ułatwia czy utrudnia pracę? Zwiedzając świat, odpoczywasz, czerpiesz dla siebie czy pojawia się lampka w głowie: „O tym muszę powiedzieć uczniom”?

Właśnie, geografia. Może to zabrzmi dziwnie, ale to dla mnie największe wyzwanie, jeśli chodzi o nauczanie w szkole. Pasja to jedno – uwielbiam świat, podróże, kocham zwiedzać, poznawać nowych ludzi, ale w szkole przede wszystkim mam za zadanie przekazać wiedzę, która często nie jest tak ciekawa jak podróże. Są tematy, które męczą nauczyciela i uczniów. (śmiech) Jednak cieszę się, że pośród „suchych” tematów mogę poruszać też te, w których opowiadam o swoich doświadczeniach, popieram je zdjęciami, filmami, anegdotami. Ostatnio na przykład, przy okazji realizacji tematu o zróżnicowaniu religijnym i kulturowym na świecie, opowiadałem o swoim doświadczeniu Światowych Dni Młodzieży w Panamie. Opowiadam uczniom o swoich podróżach, ale staram się nie zasypywać ich moimi przeżyciami. Wiem też, że kolejne moje wyjazdy będą dla mnie wciąż wielką frajdą, ale będę starał się na nie patrzeć również pod kątem zdobywania konkretnej wiedzy, którą późn iej przekażę dalej. W pewnym sensie chciałbym zarazić moich uczniów pasją do podróży, poznawania świata, szacunku dla każdego napotkanego człowieka czy różnorodności kultur. Dużo bardziej będę się jednak cieszył, jeśli moi podopieczni za kilka lat wyrosną na pięknych i wartościowych dorosłych ludzi.

Praca w szkole to wyzwanie. Różne osobowości w różnym wieku. Odpowiedzialność za młodych ludzi i poniekąd za ich przyszłość. Jako młody nauczyciel czujesz, że jesteś na to gotowy? Szkoła to Twoje miejsce?

Mój brat śmieje się, że – na razie – najdłużej w pracy wytrzymałem 4 miesiące i ciekawy jest, jak będzie ze szkołą. Rzeczywiście, podejmowałem pracę wiele razy, ale zawsze wiedziałem, że będzie ona tymczasowa, bo wciąż studiowałem i szukałem własnej drogi. Dzięki każdej z nich dowiedziałem się jednak o sobie czegoś cennego. Bycie sobą w tym, co robię, jest dla mnie bardzo ważne. Teraz jestem nauczycielem geografii. Cieszę się, że podjąłem pracę w katolickiej szkole, bo mogę śmiało mówić o Panu Bogu, dawać świadectwo, modlić się przed rozpoczęciem lekcji bez zastanawiania się, czy dyrekcja będzie mieć do mnie o to pretensje. Dla mnie to niezwykle ważne – atmosfera pracy, ludzie, z którymi jest dane mi pracować. Choć to dopiero początek mojej edukacyjnej drogi w roli nauczyciela. Zwłaszcza że jestem młody i miałem drobne obawy, czy młodzież potraktuje mnie poważnie, ale po prawie dwóch miesiącach pracy nie uważam, by mój wiek był przeszkodą. Dziś mogę nieśmiało powiedzieć, że praca z młodzieżą i nauczanie również stają się moją pasją. Choć staram się też nie planować, co będzie za rok, 5, 10 lat, bo wolę być otwarty na to, co przygotował dla mnie Bóg, jednocześnie wypełniając powierzone mi zadania jak najlepiej potrafię.


Blog „Z Bogiem Ziomek”, który prowadzi Maciej, można obserwować na Facebooku i Instagramie pod tą nazwą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama