Nowy numer 48/2020 Archiwum

Walczą za nas ze smokami

– Czasem wołam rozpaczliwie, czasem proszę, nawet ją przekupuję modlitwami, a niekiedy, gdy już sił mi brak, krzyczę do niej: „Gośka, do roboty!”. Działa i potem ona ciągnie mnie do roboty – mówi Katarzyna Leszczyńska.

Krzysztof Cugowski w jednej z piosenek śpiewał: „Wszyscy święci balują w niebie…”. To dość śmiałe stwierdzenie – biorąc pod uwagę częstotliwość ich wzywania, raczej mają pełne ręce roboty. Zwłaszcza gdy są patronami powiatów, miast, gmin. A takich w diecezji łowickiej nie brakuje.

Lubią, jak się (d)o nich mówi

Jedni zajmują miejsce w herbie, drudzy mają swoje pomniki i obrazy na placach miejskich, w urzędach, a jeszcze inni, choć oficjalnie nie są „twarzą” miejscowości, wysłuchują próśb mieszkańców każdego dnia. O ich skuteczności przekonują setki świadectw, składane pod ich obrazami dowody wdzięczności i obrazki, medaliki, które wierni chętnie noszą, oddając im cześć. Święci i błogosławieni, kandydaci na ołtarze – każdy jest specjalistą w danej dziedzinie i potężnym orędownikiem. Zwykło się mówić, że św. Józef to ten od dobrych żon i mężów, św. Krzysztof to patron podróżnych, św. Antoni – zapominalskich, a św. Rita – od spraw beznadziejnych – najwięcej pracy ma w poniedziałki. I choć każdy znajduje swojego orędownika, są tacy, którzy świętego czy błogosławionego „dostali w prezencie” wraz z miejscem zamieszkania.

Choćby mieszkańcy gminy Sochaczew i Kocierzew Południowy, którym patronuje św. Wawrzyniec, diakon i męczennik, i który znalazł miejsce w herbach obu gmin. Zarówno w Sochaczewie, jak i Kocierzewie Płd. wybór świętego na patrona miejscowości odnosił się do najważniejszego czynnika historycznego tych ziem – parafii pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Kościół odgrywał bardzo ważną rolę w rozwoju osadnictwa na tym obszarze, a św. Wawrzyniec należał do najbardziej popularnych świętych. Papież Sykstus II powierzył mu administrację nad dobrami kościelnymi oraz opiekę nad ubogimi Rzymu. Wawrzyniec, który zginął męczeńską śmiercią, jest opiekunem kilku miast i gmin w Polsce. Swoje miejsce w herbie ma również św. Małgorzata, dziewica i męczennica, której imieniem nazwano także parafię i miejscowość. – Często przyzywam jej wstawiennictwa, bo to dzielna kobieta była. Jak moja babcia Małgorzata, moja mama Teresa Małgorzata i ja, choć to imię mam już tylko z bierzmowania – mówi Katarzyna Leszczyńska z gminy Góra św. Małgorzaty.

– To taka święta, która lubi, gdy się o niej wspomina, a mieszkając tu, nie sposób nie wspomnieć, bo wymieniamy ją w nazwie miejscowości. To dobra opiekunka. Przedstawiana jest z krzyżem, mieczem, ujarzmiając smoka. I to dzięki niej możemy spokojnie żyć, pracować, modlić się, bo ona walczy za nas ze smokami codzienności – uśmiecha się Katarzyna. Świętych, którzy „firmują” miejscowości, nie brakuje. W Głownie św. Jan Chrzciciel, a właściwie jego głowa jest znakiem rozpoznawczym miasta. Herb po raz pierwszy wystąpił na pieczęci miejskiej w XVI w., następnie zapomniany powrócił po II wojnie światowej. Najprawdopodobniej jest to tzw. herb mówiący, czyli nawiązujący do istniejącej już nazwy miasta. Równie dobrze jednak herb ów może świadczyć o szczególnym kulcie, jakim dawni właściciele otaczali tego akurat świętego, bądź jest przykładem regionalizmu mazowieckiego, ponieważ święty ten był bardzo popularny w regionie. Z kolei 28 lutego 2007 r., uchwałą Rady Gminy, herb Młodzieszyna ozdobił wizerunek św. Jacka. Symbol miasta jest odzwierciedleniem legend i historii krążących po tych okolicach. W Kamionie Sochaczewskim znajduje się głaz upamiętniający cudowne przepłynięcie wzburzonych fal Wisły przez św. Jacka Odrowąża i wiernych mu towarzyszy. Mieszkańcy miast, w których święci sprawują opiekę, przyznają, że wchodząc do urzędów, od razu są spokojniejsi, hamują emocje, bo w końcu… z herbów i obrazów patrzą na nich święci.

Żywe pomniki

Lecz są też tacy, którzy choć nie zagrzali miejsca w herbie, i bez tego opiekują się swoimi czcicielami. Przykładem dla całej diecezji, ale szczególnie dla Łowicza jest św. Wiktoria. To ku jej czci 11 listopada w mieście odbywa się procesja, powstała Konfraternia św. Wiktorii, a uczniowie układają na jej cześć wiersze, piosenki i malują jej portrety. Także drugi patron diecezji łowickiej – bł. o. Honorat Koźmiński – sprawuje opiekę nad Nowym Miastem nad Pilicą, „nie oczekując” miejsca w herbie czy na sztandarze. Jego obecność w Nowym Mieście widoczna jest w żywym pomniku, jakim jest ponad 17 zgromadzeń zakonnych, a także w tym materialnym – na placu miejskim, przy którym każdego dnia są zapalone znicze, kwiaty i dowody wdzięczności za otrzymaną pomoc.

Żywy pomnik dla świętego działa też w Niepokalanowie, który nierozerwalnie związany jest ze św. Maksymilianem Marią Kolbem. Rycerze Niepokalanej w kraju i na świecie wierzą, że to miejsce, w którym wciąż można czuć obecność męczennika z Auschwitz. Do „swojej” świętej modlą się także mieszkańcy Świnic Warckich, Łęczycy i okolic. Mowa o św. s. Faustynie Kowalskiej, która jest wzorem dla kolejnych pokoleń, a od Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w 2016 roku szczególnie bliska stała się ludziom młodym. – Była taka, jak my. Młoda, zagubiona, słabo wykształcona, a Bóg złożył w jej serce tak wiele łask. Uczy nas otwartości na Niego, ufności Jezusowi, a w swojej prostocie, skromności jest wciąż niezwykle kobieca. Dobra patronka na nasze czasy – mówi Paulina Lesiak.

Sąsiedzi, ale przeprowadzili się do nieba

Diecezja łowicka nie może narzekać na brak świętych, ich śladów, obecności i działania. Nie są oficjalnie patronami, ich imieniem nie nazwano miasta czy gminy, ale przez swoją działalność, kult są tymi, do których mieszkańcy najchętniej się uciekają. Tak jest m.in. z bł. Marceliną Darowską, która w Szymanowie założyła zgromadzenie sióstr niepokalanek, a kilka lat później swoim przykładem pociągnęła dwie inne niepokalanki – błogosławione s. Ewę Noiszewską i s. Martę Wołowską. Dziś uczennice Liceum Sióstr Niepokalanek, wierni z Szymanowa i tłumy pielgrzymów, wpatrując się w trzy relikwiarze, proszą o pomoc w sprawach rodzinnych, zawodowych i zdrowotnych. Świętymi ziomkami są dla mieszkańców Kutna Błogosławieni Męczennicy Kutnowscy – ks. Michał Woźniak i ks. Michał Oziębłowski, proboszcz i wikariusz parafii św. Wawrzyńca, którzy oddali życie w obozie koncentracyjnym w Dachau. Teraz są patronami najmłodszej kutnowskiej parafii i orędownikami dla wielu mieszkańców. W Żdżarach i okolicach mieszkańcy często wołają do bł. Marii Franciszki Siedliskiej.

– To taka nasza błogosławiona sąsiadka, tylko ona przeprowadziła się już do nieba. Mówię „sąsiadka”, bo wiele z nas tak z nią rozmawia. „Franciszko, nie wiem, co z tym moim wnukiem, wnuczką…”, „Franciszko, zerknij na moją córkę w Łodzi…”. Tak, jak mówi się do sąsiadki, gdy na chwilę idzie się do sklepu czy rozwiesić pranie. Ona naprawdę działa i jest w tym niesamowicie subtelna, ale konkretna – mówi pani Henryka, mieszkanka Żdżar. Bogactwo tych, którzy mieszkają już w niebie, przejawia się także w relikwiach obecnych w parafiach, a tych nie brakuje. Święci Jan Paweł II, Matka Teresa z Kalkuty, Jan Bosko, Roman, bł. Karolina Kózkówna… – każdy znajdzie świętego dla siebie. W niebie orędowników jest mnóstwo. Niejedna księga podaje, że są na każdy dzień. I raczej nie „balują”, a czuwają dzień i noc, troszcząc się o swoich czcicieli.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama