Nowy numer 47/2020 Archiwum

#dzielmysięsłowem dzień 13.

W pierwszej chwili wiadomość o kwarantannie, izolacji zazwyczaj wywołuje bunt, zmartwienie. A gdyby spojrzeć na ten czas jak na prezent? Refleksją Pisma Świętego podzieliła się dziś Aneta Grzegorzewska, współorganizatorka Diecezjalnych Dnia i Pielgrzymki Kobiet.

J 6, 6-27

"O zmierzchu uczniowie Jego zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wichru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: »To Ja jestem, nie bójcie się!«. Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.
Nazajutrz lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły do Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: »Rabbi, kiedy tu przybyłeś?«.
W odpowiedzi rzekł im Jezus: »Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec«".

Aneta Grzegorzewska: W moim życiu Jezus pokazał mi wiele cudów. Doświadczałam ich, odkąd pamiętam. Kwarantanna była dla mnie wielkim prezentem od Boga. Nie traktowałam tego czasu jak uwięzienia, choć jestem osobą dosyć aktywną. Mam wspaniałą rodzinę,  przyjaciół i pracę, którą kocham. Dostałam czas błogosławiony, spędzonym z mężem i córkami, bez pośpiechu, bez napięcia. Czas "zwolnienia tempa".

Dlaczego dostałam taki czas? Dlaczego właśnie ja? Dlaczego teraz, kiedy w pracy było tak dużo rzeczy do zrobienia?

Dlatego, abym po raz kolejny w swoim życiu uświadomiła sobie, co jest najważniejsze. "Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy". Miałam zatrzymać się przy mojej rodzinie na tydzień. Pomyślałam sobie wtedy: "Jezu, Ty się tym zajmij, zrób z tym czasem to, co uważasz".

I zajął się, po swojemu. Dzwonili przyjaciele, rodzina i dopytywali, czy czegoś nam nie potrzeba. Doświadczyliśmy troski bliskich nam osób, nawet tych, które były w tym czasie chore. My spędziliśmy ten czas razem, było wiele radości i wspólnie spędzonych chwil. Tak wyobrażam sobie raj. Życie z bliskimi, w radości i z Panem Bogiem. Dostałam tydzień życia w raju, tydzień wakacji jesienią. Nikt z nas nie zachorował. Był czas na rozmowy o życiu, wspólne gotowanie, modlitwę.

Odpoczęłam. Było mi to wtedy potrzebne. Jezus zatroszczył się o moje zdrowie, samopoczucie i relacje z najbliższymi. Dał mi przestrzeń i czas do pobycia razem. Jezus chodzi po wodzie, jest Bogiem cudów, z Nim wszystko jest możliwe, ale tylko z Nim. Jeśli powiesz: "Jezu, Ty się tym zajmij", doświadczać będziesz cudów w swoim życiu każdego dnia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama