Nowy numer 4/2021 Archiwum

#dzielmysięsłowem dzień 21.

Refleksją Pisma Świętego w czasie kwarantanny, ale też w pierwszą niedzielę Adwentu, dzieli się kl. Norbert Łańczak z Wyższego Seminarium Duchownego w Łowiczu.

Łk 1, 29 - 38

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego». Wtedy odszedł od Niej anioł.

Kl. Norbert Łańczak: Rozpoczynamy dzisiaj kolejny już Adwent w naszym życiu, kolejny czas oczekiwania, tęsknoty, wielkich nadziei. Wydaje się, że będzie to kolejne "przejście" w naszym życiu, którego możemy nawet nie dostrzec, ale z drugiej strony czas, w którym przyszło nam żyć obecnie, nie jest najłatwiejszy do przeżywania tego liturgicznego okresu.

Obostrzenia, strajki, dewastacja kościołów i pomników, a w tym wszystkim tak łatwo zapomnieć o najważniejszym. Zapominamy o pokorze i miłości. Za każdym razem ustawiamy się po którejś ze stron barykady, wydaje się, że nie potrafimy burzyć murów, ale tylko je budować.  Nie umiemy tak, jak Maryja, zatrzymać się, z przejęciem i w pokorze zadbać, aby Bóg do nas przemówił i żebyśmy mogli odpowiedzieć Mu: "Niech mi się stanie według słowa Twego". Matka Boża całym sercem kochała Pana i postanowiła Mu wszystko zawierzyć. Zapewne obawiała się reakcji innych, ale wiedziała, że z Bożą pomocą wszystko może.

A co ja zrobię, kiedy zauważę potrzebującego, zagubionego, a może nawet najlepszego przyjaciela, z którym znałem się całe życie, ale przez poglądy lub różnice zdań zaczęliśmy ustawiać tamy? Czy spojrzę na niego przez pryzmat miłości? Czy będę starał się w pokorze pomóc i wysłuchać? A może porzucę miłość do bliźniego i zacznę od walki?

Na ten okres Adwentu 2020 pozostanie z nami wiele pytań, czasem takich, których nie będziemy potrafili od razu rozwiązać, ale ten czas taki właśnie jest. Ma nam pomagać w "wyprostowaniu" wszystkich spraw, żebyśmy z miłością i w miłości potrafili przyjąć przyjście Jezusa jako dar i znak największej miłości Boga do ludzi, bo - cytując ks. Jana Twardowskiego - można rzec: "To wszystko psu na budę bez miłości".

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama