Nowy numer 4/2021 Archiwum

uRodziny Boga

O nowym projekcie Fundacji „Uwierz Miłości” – płycie z kolędami, Bogu, który przychodzi w naszą ciemność, i słowach tak samo ważnych jak muzyka mówią Aleksandra Lucińska i Lilianna Mordzak.

Agnieszka Napiórkowska. To już druga Wasza płyta. Tym razem z kolędami. Jej promocję zaplanowałyście na 8 grudnia. Zdradźcie, jakie towarzyszyły Wam emocje podczas jej powstawania.

Lilianna Mordzak: Mało było czasu na emocje. Wszystko działo się w zawrotnym tempie. Wydawało się, że nie uda się wydać płyty w tak krótkim czasie. Mocno mobilizował nas Jakub Tomalak, bo w świecie muzycznym z racji pandemii i związanych z nią obostrzeń wiele rzeczy zahamowało. Odwołane zostały imprezy plenerowe, koncerty, warsztaty. Jakub, mając więcej czasu, wyraził gotowość do jej przygotowania. I wszystko się powiodło. Pierwszą płytę przygotowywaliśmy przez dwa lata, ta powstała w pół roku. Aleksandra Lucińska: Głównie chodziło o kalendarz artystów, który musimy respektować. Kiedy w marcu Jakub wyraził chęć pracy nad naszym projektem, zaproponowałyśmy mu wydanie płyty z pieśniami lub z kolędami. Stwierdził, że tym razem chętnie podejmie się kolęd.

I takim sposobem przeżyłyście najdłuższy w życiu Adwent?

▲	 ...i Lilianna.   ▲ ...i Lilianna.
Zdjęcia Archiwum Fundacji „Zaufaj Miłości”

L.M.: Dokładnie tak. Ostatnie utwory powstawały wiosną. Zawsze mi się wydawało, że kolędę można skomponować jedynie w okresie świątecznym, bo wówczas rozważane są kolejne fragmenty Ewangelii dotyczące wydarzeń z dzieciństwa Jezusa, ponadto panują niezwykła atmosfera i świąteczny klimat. Przyznam szczerze, że ja się tym czasem nigdy nie mogę nacieszyć. Okazało się jednak, że kiedy zaczęłam wchodzić w tajemnicę przyjścia Boga do ludzi, to jakby samo się wszystko wyzwoliło. Bóg dawał obrazy i światło. Urzekło mnie, że On działał poza kontekstem Bożego Narodzenia, poza czasem. Działanie Boga, radość z Jego narodzin towarzyszyła nam przez cały czas przygotowywania projektu. Doświadczałyśmy jej pomimo trwającej walki z COVID-19, w czasie, gdy wiele osób trafiało na kwarantannę, gdy jedni ludzie umierali, a inni tracili pracę. Mimo tego, co nas otaczało doświadczałyśmy radości z narodzenia Boga, nadziei, która przychodzi na ziemię w naszą ciemność i smutek.

A.L.: Nie wiem, jaki będzie odbiór słuchaczy, ale dla mnie na tej płycie słychać tę radość, o której mówiła Lila. Moje dzieci stwierdziły, że jest ona sielankowa. My w tej atmosferze świątecznej dobrze się czujemy i mamy nadzieję, że słuchacze również będą dobrze się czuli, słuchając naszych utworów. Tak tę płytę odczytał Jakub, który chciał, abyśmy zrobili wszystko, by zdążyć z nią na to Boże Narodzenie. Uważał, że jest ona ważna i ludzie powinni ją teraz dostać, bo niesie nadzieję.

Co odróżnia, poza oczywiście tematem, jedną płytę od drugiej? Da się te różnice uchwycić, dostrzec?

L.M.: Na tej płycie przenikają się dwa kierunki. W pierwszej był wymiar wertykalny – relacja między Bogiem a człowiekiem. Tu, obok tego wertykalnego, jest także wymiar horyzontalny, widoczny w naszych rodzinach. I ten aspekt rodzinny, relacyjny jest także ważny na płycie. Stąd są na niej nie tylko utwory sakralne, pełne teologicznych treści, ale też radość związana z narodzeniem Boga, która aplikuje się w życiu rodzinnym. To budowanie relacji, piękno zwyczajów świątecznych.

A.L.: Podkreślamy to, co w tych dniach najważniejsze. W naszej tradycji Wigilia jest świętem rodziny i ten jej wymiar trzeba ciągle na nowo odczytywać i doceniać. Chciałabym, by słuchacze dostrzegli nie tylko odświętne stroje przepięknych aranżacji, w jakie Jakub ubrał nasze pieśni, ale żeby zamyślili się nad warstwą słowną, która zawiera mnóstwo ważnych refleksji, a są one owocem całego naszego życia, owocem miłości do naszych najbliższych, męża, dzieci, rodziców, rodzeństwa, doświadczenia szczęścia i radości, które przeżywamy w naszych rodzinach. I tym wszystkim chciałyśmy się podzielić. Pragniemy pokazać piękno celebracji Wigilii od początku – czas wspólnego przygotowywania potraw, lepienia pierogów, strojenia choinki, aż po wyjątkową, uroczystą kolację i Pasterkę. To wszystko jest warte przekazywania. Podjęłyśmy się zadania ukazana Wigilii, tego polskiego fenomenu, również jako niezwykłego „hitu eksportowego”.

L.M.: To jest szczególnie ważne w czasach, gdy próbuje się rodzinę ukazać jako rzeczywistość dysfunkcyjną, a Wigilię jako czas alkoholowej biesiady. A my podkreślamy, że jest ona cudownym przeżyciem, pełnym rodzinnych rytuałów przeżywanych razem. Nasze kolędy, zwłaszcza te rodzinne, mają formę życzeń. Jedna z moich została napisana w taki sposób, że zawiera wszystko to, czego chciałabym życzyć sobie i innym. Taką wymowę mają także utwory Oli. Obie życzymy słuchaczom, by Boże Narodzenie było przeżywane duchowo i rodzinnie, a nie komercyjnie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama