Nowy numer 4/2021 Archiwum

Ubóstwo siedzi w ciszy

– Teraz liczy się wszystko: żywność, ubrania, leki, sprzęty domowe, pomoc w remoncie, a nawet wsparcie lokalnych przedsiębiorców. Dumę trzeba schować do kieszeni – mówi Paweł Zabłocki.

Potrzeby nie czekają na koniec pandemii. Wręcz przeciwnie, w jej czasie rosną i stają się bardziej dokuczliwe. W regionie między Łodzią a Warszawą nie brakuje potrzebujących, ale i chętnych do pomocy. Z dnia na dzień pojawiają się nowe ogłoszenia, akcje charytatywne, na które ekspresowo odpowiadają wolontariusze i darczyńcy.

W nocy pytanie, w dzień odpowiedź

Ogłoszeń o zbiórkach pieniędzy, żywności, ubrań itp. przybywa z każdym dniem. Najwięcej jednak w listopadzie, gdy większość z nas myśli o przygotowaniach do świąt i o nachodzącej zimie. W tym roku do znanych już problemów, potrzeb i akcji dochodzą jeszcze te związane z pandemią. W ostatnich dniach siostry apostolinki w Skierniewicach apelowały o pomoc dla Domu Samotnej Matki w Łodzi, gdzie w październiku przekazano potrzebną żywność, chemię gospodarczą, ubrania. Dziś mieszkańcy diecezji przekazują potrzebne lekarstwa dla mam i ich dzieci, które zachorowały na COVID-19. Jednego dnia wieczorem pojawił się apel sióstr, drugiego od rana pojawiały się kolejne opakowania ogólnodostępnych lekarstw. Także czas Adwentu mobilizuje diecezjan do działania i organizowania paczek dla potrzebujących. Prężnie działają parafialne koła Caritas, poszukując firm, osób prywatnych, które chcą i mogą sprawić prezent tym, co nie mogą sobie na niego pozwolić. Coraz częściej osoby indywidualne czują potrzebę zrobienia czegoś dobrego dla innych, na własną rękę szukając instytucji, wspólnot, którym potrzebna jest pomoc.

– Rok temu skończyłam 18 lat i postanowiłam, że co roku w okolicach świąt każdy, kto chce zrobić mi prezent z okazji imienin, mikołajek, świąt, wie, że wolę, by przekazał datek na potrzebujących. Ewentualnie otrzymane pieniądze przekazuję na wybrany przeze mnie cel. Nie mogę narzekać – mam rodzinę, dach nad głową i kolejna książka, słuchawki czy perfumy zawsze cieszą, ale są tacy, którzy nie mogą sobie na nie pozwolić, nie mówiąc o tym, że brakuje podstawowych przedmiotów do życia – mówi Malwina Kucharewicz. – Wraz ze znajomymi zawsze robimy zrzutkę na paczkę dla biedniejszych, wpłacamy na leczenie chorych dzieci, a w tym roku postanowiliśmy kupić wymarzony prezent dla konkretnego dziecka. Gdyby każdy tak robił, myślę, że liczba niespełnionych marzeń znacznie by zmalała – dodaje.

Szlachetnie nie tylko od święta

„Półtora miliona Polaków żyje w nędzy, w warunkach stanowiących bezpośrednie zagrożenie dla psychofizycznego rozwoju człowieka. A obecna pandemia może podwoić tę liczbę” – czytamy w raporcie o biedzie na stronie Szlachetnej Paczki. W każdej miejscowości w diecezji znajdują się osoby, które potrzebują pomocy, żyjąc w ubóstwie, często nie mając możliwości ogrzania domu, zjedzenia ciepłego posiłku. W diecezji łowickiej paczka organizowana jest w powiatach łowickim, opoczyńskim, grodziskim, żyrardowskim, kutnowskim, w Skierniewicach i okolicach.

– Ubóstwo siedzi w ciszy, chcąc być niezauważone, pominięte. Tak w większości to wygląda. Jednak my nie możemy zasłaniać oczu, udawać, że ubóstwa w Polsce nie ma, tylko działać – mówi Karolina Maciejczyk, wolontariuszka Szlachetnej Paczki. – Co roku jestem świadkiem łez darczyńców i obdarowanych. Łez wzruszenia, radości i nawrócenia każdego z nas. W ubiegłym roku, wychodząc od obdarowanej osoby, każdy z nas dostał różaniec zrobiony przez nią z kordonka. Przez długie godziny wyplatała dla nas paciorki, ofiarowując modlitwę za darczyńców, wolontariuszy i potrzebujących. Jak powiedziała – nie chciała nas zostawić bez podziękowania, choć to i tak niewiele, ale obiecuje modlić się za nas do końca swoich dni. Mam 28 lat i nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak płakałam, coś poruszyło moje serce. Od 8 grudnia zeszłego roku, od finału, odkąd dostałam różaniec, codziennie się na nim modlę. Musiałam się tego nauczyć. Ale to ta pani, bogatsza ode mnie o miłość, wiarę i wdzięczność, bardziej mnie obdarowała niż my ją, przekazując kaszę, cukier, ciepły sweter – dodaje Karolina. – Szlachetność powinna być w nas nie tylko od święta. Charytatywność powinna być codziennością. A wciąż jest niecodzienna… – podsumowuje.

Na stronie Szlachetnej Paczki wciąż są rodziny, którym można pomóc indywidualnie, jak i zbiorowo, organizując paczkę, wpłacając datek lub inwestując w Akademię Przyszłości. Finał paczki odbędzie się w weekend 12–13 grudnia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama