Nowy numer 9/2021 Archiwum

Babsk. Od 30 lat dziewczęta służą przy ołtarzu

Czytają słowo Boże, dzwonią dzwonkami, trzymają patenę, okadzają ołtarz, zapalają świece. W parafii św. Antoniego Padewskiego te czynności wykonują nie tylko ministranci i lektorzy, ale także... ministrantki.

W ubiegłym tygodniu papież Franciszek zmienił zapisy Kodeksu Prawa Kanonicznego, czyniąc prawomocnym dostęp świeckich kobiet do służby słowa i ołtarza, w formie lektoratu i akolitatu. Posługa kobiet nie jest nowością, nowym "trendem". M.in. w krajach misyjnych kobiety od dłuższego czasu dopuszczone są do służby liturgicznej.

Także w Polsce, w tym w diecezji łowickiej, można spotkać dziewczęta i kobiety wykonujące czynności ministrantów i lektorów. Czytanie słowa Bożego, śpiewanie psalmów, przygotowanie naczyń liturgicznych, pełnienie posługi przy ołtarzu to niedzielne, a często i codzienne ich obowiązki.

W parafii św. Antoniego Padewskiego w Babsku posługa kobiet w Liturgicznej Służbie Ołtarza dla wiernych nie jest nowością, a wręcz przeciwnie, jest tradycją. – Z tego, co mówią wierni, od lat 90. XX w. dziewczęta są tu zaangażowane w LSO. W okolicach 1990 r. dostały nawet specjalne pozwolenie od ówczesnego biskupa warszawskiego i tak przez 30 lat przy ołtarzu służą ministranci i ministrantki – mówi ks. Paweł Pietrzak, proboszcz parafii.

Zdarza się, że dziewcząt przy ołtarzu jest więcej niż chłopców.   Zdarza się, że dziewcząt przy ołtarzu jest więcej niż chłopców.
Magdalena Gorożankin /Foto Gość

W parafii w Babsku służą m.in. Marta, Małgosia i Julka Melon i Zuzanna Łomińska. Każda z nich z różnym stażem. – Lubimy służyć przy ołtarzu. Tu jest zawsze trochę bliżej do Pana Boga, nie tylko ze względu na odległość od ołtarza, ale też przez wzgląd na nasze przygotowanie. Wcześniejsze przeczytanie słowa Bożego, przygotowanie do liturgii – mówią dziewczyny.

Zuzia przyznaje, że najbardziej lubi posługiwać podczas Komunii św., trzymając patenę.   Zuzia przyznaje, że najbardziej lubi posługiwać podczas Komunii św., trzymając patenę.
Magdalena Gorożankin /Foto Gość

Najdłużej, bo już 6 lat, służy Marta. W jej ślady poszła rodzona siostra, Małgosia. – Dla nas nie ma znaczenia, czy będziemy w komżach czy w albach, po zaliczonym kursie lektorskim czy bez kursu. Ważne jest, że możemy służyć Bogu, pomóc księdzu proboszczowi i mocniej zaangażować się w Eucharystię – dodają.

Dziewczyny przyznają, że w Liturgiczną Służbę Ołtarza wprowadzili ich ministranci, starsi koledzy. – Nie ma rywalizacji, jest współpraca. Ustalanie, kto czym zajmie się podczas Mszy. Służymy ramię w ramię – mówi Małgosia.

Podział obowiązków jest równy.   Podział obowiązków jest równy.
Magdalena Gorożankin /Foto Gość

– W służbie nie ma różnicy, czy wykonują ją dziewczyny czy chłopcy, choć przyznaję, dziewczęta chętniej dopytują, co jeszcze trzeba zrobić, ale to może jedyna różnica. Natomiast inne widać w wyglądzie. Pomalowane paznokcie, delikatny makijaż, ale na szpilki się nie zgodzę! – żartuje ks. Paweł.


Więcej o posłudze dziewcząt przy ołtarzu w 3. numerze "Gościa łowickiego" na 24 stycznia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama