Nowy numer 9/2021 Archiwum

Babcia i dziadek na Skypie

– Chcemy, aby dzieci poczuły, że w ich rodzinie jest święto, a dziadkowie i rodzice nie byli pozbawieni wzruszeń płynących z patrzenia na swoje pociechy. Niezależnie od pandemii – mówi s. Ewa Różycka SFB, dyrektor Przedszkola im. Świętej Rodziny w Skierniewicach.

Mogli powiedzieć, że w obecnej sytuacji, kiedy wszelkie zgromadzenia są niedozwolone, nie będą przygotowywać przedstawień i występów. Mogli uznać, że dotychczasowe przedszkolne tradycje zostają zawieszone do czasu odwołania obostrzeń epidemicznych. Mogli, ale tego nie zrobili. Kadra z przedszkoli diecezjalnych w ostatnich miesiącach stawała na głowie, by dać dzieciom i ich rodzinom choć namiastkę normalności.

W tym roku rodziny przedszkolaków nie mogły podziwiać talentów aktorskich swoich dzieci na żywo, zostały jednak zaproszone do obejrzenia nagranych wcześniej występów. Doświadczenie to, choć namacalnie przypomniało, że obecne czasy są wyjątkowe, miało też swoje zalety. – Przygotowania postępowały w zasadzie tak samo. Różnicą było to, że nie było emocji związanych z występem na żywo, zarówno stresu, jak i celebracji sukcesu. Na pewno jednak dzieci nie rozpraszały się obecnością rodziny na widowni i mogły skupić się na odgrywanej przez siebie roli – mówi Anna Smolczewska, nauczycielka w skierniewickim przedszkolu.

Rodzice przedszkolaków docenili fakt, że mogli podziwiać rozwój swoich dzieci. – Bardzo się cieszę, że paniom przedszkolnym chce się przygotowywać przedstawienia w zupełnie innej formie – mówi Iwona Sułek, mama Kornelki. – Oglądanie jasełek było w tym roku bardzo uroczyste. W święta podziwialiśmy występ dzieci całą rodziną, a Kornelka siedziała wtulona w nas. Z jednej strony widziałam, że jest nieco speszona, bo pierwszy raz była jednocześnie aktorem i widzem, ale też chłonęła nasz podziw, mogła go widzieć i słyszeć na bieżąco. Oczywiście, że tęsknimy za normalnością, ale widzę też zalety. Chociażby oswajanie się dzieci z kamerą – przekonuje pani Iwona.

Agnieszka Celejewska dodaje, że rodzina zgodnie uznała, iż w końcu wszystko dokładnie widziała i słyszała. – Nie zasłaniał nam filar lub plecy kogoś wyższego. Jeśli czegoś nie dosłyszeliśmy, mogliśmy do tego wrócić. Co więcej, pierwszy raz występ moich dzieci mogła obejrzeć dosłownie cała rodzina, nawet ta mieszkająca daleko – zauważa mama Łucji i Stasia.

Widząc sukces nagranych i udostępnionych na stronach przedszkoli jasełek, kadra tym śmielej zabrała się do przygotowań związanych z Dniem Babci i Dziadka. – Przygotowaliśmy i przedstawienie, i życzenia, i prace plastyczne – wymienia pani Anna. Dla babć i dziadków to wyjątkowo wzruszające występy. – Wnuczka trzymała wszystko w tajemnicy do samego końca – mówi Bożena Sawicka, babcia Joasi. – Oczywiście, że tęsknię za występami na żywo, za tymi emocjami, widokiem podekscytowanych, uśmiechniętych buziek, ale cieszę się, że choć w ten sposób mogę podziwiać moją wnuczkę i uczestniczyć w jej rozwoju – dodaje.

Dyrektorki przedszkoli zgodnie uznają, że zawsze warto robić swoje, nawet gdy warunki nie są sprzyjające. – Nasze przedszkole ma charakter rodzinny i chcemy celebrować wszystkie święta – tłumaczy s. Różycka. – Dzień Babci i Dziadka to wyjątkowa uroczystość. Część dzieci za rok odchodzi z przedszkola, a nie każda podstawówka przygotowuje przedstawienia dla dziadków. Nie chciałyśmy pozbawiać ich zobaczenia swoich pociech. Zresztą dziś dziadkowie są bardzo obeznani z technologią. Wielu z nich rozmawia z wnukami przez Skype’a z drugiego końca świata, więc grzechem byłoby nie skorzystać z takiej możliwości. Poza tym taki filmik jest pamiątką, dzięki której dziadkowie będą mogli za 10 lat zachwycić się tym, jaka ich wnusia była śliczna, gdy miała 5 lat – uśmiecha się s. Ewa.

Kadra przedszkoli na tyle dobrze poczuła się w przestrzeni online, że organizuje coraz więcej wydarzeń poprzez swoje strony internetowe. – Przygotowaliśmy kilka konkursów, zarówno dla naszych podopiecznych, jak i dzieci z innych placówek, a niebawem będziemy obchodzić święto naszej patronki. Również online – mówi s. Elwira Jadwiga Kruszewska, dyrektor Przedszkola im. bł. Bolesławy Lament w Łowiczu. – Zdajemy sobie sprawę, że obecna sytuacja jest wyjątkowa i to, co rok temu było przedstawiane jako zagrożenie, dziś staje się narzędziem kontaktu, a my to, co możemy robić, to widzieć dobro, brać sprawy w swoje ręce i wykorzystać możliwość niesienia nadziei na wszystkie sposoby.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama