Nowy numer 9/2021 Archiwum

Leśnicy od zadań specjalnych

– Najczęściej na oddziale słyszę: „Pani taka drobna i z butlą? Jak pani daje radę? Podziwiam”. W takich momentach zawsze myślę, że podziwiać można wyłącznie medyków, którzy przy pacjentach są od początku trwania pandemii, karmią ich, przebierają, podejmują trudne decyzje i żegnają ich jako ostatni, gdy ci odchodzą – mówi Aleksandra Kulis.

Walka z pandemią COVID-19 wciąż trwa. Przekonują się o tym każdego dnia leśnicy z jednostek Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Łodzi, którzy dyżurują od października w szpitalu covidowym Na Stokach przy ul. Pieniny w Łodzi. O pomoc w trudnej sytuacji kadrowej i finansowej poprosił dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Lasy Państwowe od początku pandemii wspierają służbę zdrowia, m.in. przez zakup i przekazywanie specjalistycznego sprzętu, m.in. respiratorów i środków ochrony osobistej: maseczek, gogli, kombinezonów, rękawiczek.

Warto wspomnieć, że w kwietniu 2020 r. Lasy Państwowe przekazały 2 mln zł wsparcia dla służb medycznych. Łódzcy leśnicy przekazali od kwietnia ponad 275 tys. zł 10 szpitalom w regionie z przeznaczeniem na zakup aparatury do testów genetycznych, rentgenodiagnostyki oraz ultrasonografii, jak i środki ochrony osobistej dla lekarzy i pielęgniarek. Bywają jednak takie sytuacje, w których pomóc może tylko drugi człowiek. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni oraz personel pomocniczy dwoją się i troją, by zapewnić chorym jak najlepszą opiekę. Często jednak zadań do wykonania jest więcej niż ludzi.

W szpitalu Na Stokach, który w całości przeznaczony jest dla pacjentów z COVID-19, brakowało rąk do pracy. Podstawowym problemem okazał się brak centralnego systemu rozprowadzania tlenu do łóżek pacjentów. Chorzy, którzy go potrzebują, muszą więc czekać na dostarczenie butli tlenowej, którą podłącza się do urządzeń podtrzymujących życie. To jednak wymaga osobnego pracownika, a w czasie pandemii całego zastępu pracowników, którzy wspomniane butle dowiozą, skontrolują poziom tlenu i wymienią je. W odpowiedzi na apel medyków do szpitala w Łodzi od października dojeżdża kilkudziesięciu leśników z łódzkiej RDLP. Rekordziści do końca grudnia na 12-godzinnych dyżurach w szpitalu byli ponad 20 razy. A trzeba wiedzieć, że jeden dyżur to zaangażowanie dwóch pracowników Lasów Państwowych, transport i wymiana około 20–30 butli na 4 poziomach szpitala. To także obowiązek prowadzenia dokumentacji. Każdy dyżur leśnicy zaczynają od zebrania raportu od poprzedniej zmiany. Potem robią obchód szpitala, żeby sprawdzić przepływ i ilość tlenu w każdej sali, a potem decydują, u kogo wymiana butli jest konieczna.

– To dla nas zaszczyt i obowiązek móc nieść pomoc osobom najbardziej potrzebującym, solidaryzować się z personelem medycznym, służbami bezpieczeństwa w walce ze wspólnym wrogiem – koronawirusem. Wszyscy tutaj staramy się przynieść pacjentom ulgę i choć trochę uśmiechu – mówi Marcin Staciwa z Nadleśnictwa Piotrków. Pracownikom lasów kreatywności nie brakuje.

Udając się do pacjentów, nieraz swoje kombinezony ozdabiają zabawnymi rysunkami i dużymi podpisami, by wywołać uśmiech i sprawić, by chorzy wiedzieli, jak się do nich zwracać. Jak podkreśla A. Kulis z Nadleśnictwa Opoczno, będąc w grupie „tleniarzy”, nie tylko dostarcza butle pacjentom, ale również sprawdza przepływy, próbuje pomóc się napić czy poprawić łóżko. Wraz z innymi leśnikami robi to, aby choć trochę odciążyć służbę medyczną.

– Pierwszych kilka dni starałam się nie patrzeć na nikogo i jedynie mechanicznie wykonywać, co do mnie należy. Nie trwało to jednak długo. Zaczęłam zapamiętywać, kto gdzie leży, obserwować stan zdrowia i wyczekiwać poprawy, która często nie nadchodziła. Pot, zapach szpitala i środków dezynfekcji, zmęczenie – to najczęstsi towarzysze. Przy ich boku stoją łzy i częsta bezsilność. Butla z tlenem waży o 10 kg więcej ode mnie i nie jest żadnym ciężarem, bo wiem, ile znaczy dla ludzi, którzy z niej korzystają. Będąc mamą dwóch chłopców, nie mogłabym w lepszy sposób uczyć ich człowieczeństwa. Cieszę się, że jest mi dane uczestniczyć w tym procesie. Jestem za to wdzięczna – wyznaje A. Kulis.


Pisząc tekst, korzystałam z materiałów przygotowanych przez RDLP w Łodzi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama