Nowy numer 30/2021 Archiwum

Odpuścił grzechy? Tak po prostu?

– Uznanie Jezusa Panem i Zbawicielem zmieniło w moim życiu wszystko. Każdemu, kto nie widzi sensu życia, mówię: „Zaryzykuj i daj Bogu szansę!” – opowiada Emil Mikulski.

O tym, jak Bóg przemienił jego życie, mówi bez ogródek. Nie tylko w najbliższym otoczeniu, ale też na antenach telewizyjnych. Swoją historię opowiadał w Salve TV, w programie „Ocaleni”, transmitowanym w TVP, a ostatnio był także gościem „Pytania na śniadanie”. Mówi o Bogu, który ocala, miłuje i daruje nowe życie. O Bogu, który odbiera nałogi i dzięki któremu każdego ranka chce się żyć. Emil Mikulski wie, o czym mówi, gdyż na własnej skórze doświadczył życia w poczuciu bezsensu, z nałogami i bez miłości.

By zapomnieć

Pierwszym poważnym zawodem, jakiego doświadczył Emil, był rozwód rodziców, gdy miał niespełna 8 lat. – To sprawiło, że w moim sercu pojawiło się pierwsze poważne marzenie – założyć w przyszłości szczęśliwą, pełną rodzinę – wspomina. W wieku gimnazjalnym pojawił się nowy cel: zaimponować znajomym. – Nie bardzo miałem czym się pochwalić, więc... zacząłem imprezować – tłumaczy. Emil wspomina, że wtedy też, przy okazji przyjęcia sakramentu bierzmowania, oficjalnie pożegnał się z Kościołem. – Mama była niedzielną katoliczką, więc kiedy miałem już potrzebne sakramenty, dała mi spokój. Uważałem, że Kościół to korporacja, której zależy tylko na pieniądzach, a księża to kłamcy, którzy chyba sami nie wierzą w to, co mówią – wspomina mężczyzna. Z takim podejściem rozpoczął naukę w technikum, które w pewnym momencie stało się jedynie miejscem spotkań z kumplami.

– Przestałem się uczyć. Jednocześnie czułem niesamowitą pustkę. Poczucie bezsensu, jakiegoś ssania wewnątrz, nie dawało mi spokoju. Budziłem się i zasypiałem z nim. Szybko odkryłem, że tym, co pomaga mi o nim zapomnieć, są używki. Wszelakie. Dziś Emil wspomina 3 lata, podczas których nie było dnia bez narkotyków. W jego towarzystwie zarówno zażywanie, jak i handel stały się codziennością. Widział, że dziecięce marzenie o szczęśliwej rodzinie oddala się bezpowrotnie. – Otaczałem się kobietami, z którymi nie mógłbym założyć rodziny. Związki opierałem na przyjemności, braku wierności i zaufania. Mój system wartości przypominał nieco dżunglę, gdzie wygrywa mocniejszy. Kiedy tylko mogłem wykorzystać moją przewagę, robiłem to bez skrupułów. W pewnym momencie zauważyłem, że mam problemy z koncentracją, pamięcią i koordynacją. I to mnie przeraziło. Po wyjeździe do Holandii, który był jeszcze lepszą okazją do imprezowania, powiedziałam: „Basta!” – wspomina.

Nowe życie

Żeby zająć czymś głowę, Emil wrócił do trenowania sportów walki. Niestety, wciąż każdego ranka budził się z pytaniem: „Czym się najarać?”. W tym samym czasie jego rodzeństwo zaczęło namawiać go do wstąpienia do wspólnoty.

– To było bardzo dziwne, bo brat i siostra zaczęli opowiadać mi o Bogu. Patrzyłem na brata i nie mogłem się nadziwić. Zmienił się, złagodniał, zaczął się modlić za innych. Byłem w szoku! Poszedłem na spotkanie Głosu Pana. Jedyne, co pamiętam, to śpiew, hałas i muzyka, od których rozbolała mnie głowa – śmieje się Emil. Mimo to raz w miesiącu pojawiał się na spotkaniach. Poznał tam ludzi, którzy zapraszali go na towarzyskie spotkania w weekendy. – Opowiadali mi o Jezusie, o zmianach, jakie zaszły w ich życiu. Ale przede wszystkim widziałem w nich żywą radość i chęć życia. Bez narkotyków, bez alkoholu. Uznałem, że nie mam nic do stracenia – nie miałem dobrej pracy, oszczędności przehulałem, nie byłem w żadnym związku. Oddałem więc życie Jezusowi i uznałem Go Panem – wspomina Emil i dodaje, że tamtego dnia poczuł radość zupełnie inną niż ta, którą dają narkotyki. Kolejnym krokiem do nawrócenia była spowiedź.

– Kiedy usłyszałem słowa: „Bóg odpuścił tobie grzechy”, przeżyłem szok. Jak to? Tak po prostu? Odszedłem od konfesjonału jako inny człowiek – opowiada Emil. Wspomina, że podczas kolejnych dni sam siebie nie poznawał. Przeszkadzało mu, gdy ktoś się kłócił i używał przy tym wulgaryzmów, choć dotychczas sam nie przebierał w słowach. Cieszył się, gdy mógł pomóc innym. – Dopiero po kilku dniach zorientowałem się, że budzę się bez głodu narkotykowego i z chęcią do życia. Zostałem też uwolniony z nałogu pornografii. Pierwszy raz w życiu poczułem się tak kochany. Wiedziałem, że Bóg zrobił to dla mnie za nic, z miłości. Byłem niesamowicie wdzięczny i widziałem, jak się zmieniam. Dopiero po jakimś czasie wyczytałem, że to działanie Ducha Świętego – mówi.

Dziś mijają 4 lata od tamtych wydarzeń, a Emil wciąż przekonuje się o wierności Boga. W tym czasie ukończył studia informatyczne, uczy się języka angielskiego, podjął pracę i wciąż ma nowe ambicje. Służy we wspólnocie i chętnie pomaga innym. – Warto dodać, że w tym czasie bardzo poprawiły się moje relacje z bliskimi. Efekt jest taki, że z rozbitej rodziny staliśmy się najbliższymi przyjaciółmi. Jesteśmy razem we wspólnocie, dużo ze sobą rozmawiamy, spędzamy wspólnie czas. Kto inny mógłby uczynić takie cuda, jeśli nie Bóg? Dlatego często powtarzam ludziom, których spotykam, by zaryzykowali i oddali swoje życie Jezusowi. A Bóg zrobi resztę – opowiada Emil.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama