Nowy numer 30/2021 Archiwum

Potrzeba mężczyzn z krwi i kości

O odpowiedzialnym ojcostwie duchowym, lekcjach pokory, sumienności i potrzebie modlitwy o dobrą śmierć opowiada ks. Tomasz Stępniak, wikariusz parafii Wniebowstąpienia Pańskiego w Żyrardowie, przewodnik Łowickiej Pieszej Pielgrzymki Młodzieżowej na Jasną Górę.

Magdalena Gorożankin: Święty Józef większości z nas w pierwszej kolejności kojarzy się z ojcostwem. Czy tak też jest w przypadku kapłanów? Czy św. Józef jest dla Księdza wzorem ojcostwa duchowego?

Ks. Tomasz Stępniak: Mogę śmiało powiedzieć, że tak. Myślę, że nam, kapłanom, łatwiej poczuć duchowe ojcostwo św. Józefa, bo popatrzmy, że on nie był biologicznym ojcem Jezusa. Bóg złożył w nim wielką odpowiedzialność duchowego ojcostwa. Tak samo i my, kapłani, spotykając dzieci, młodzież, ale i starszych od nas parafian, wiernych w konfesjonałach, mamy ogromną odpowiedzialność duchowej opieki, wsparcia dla tych ludzi, przybliżania ich do najlepszego Ojca. To o tyle trudniejsze, że bez więzów krwi łatwiej się obrazić, odwrócić, przestać słuchać.

Zdarza się, że spotykamy ludzi, z którymi nawiązujemy relację ojcowsko-synowską, rodzicielską. I ona działa w dwie strony. Widzimy rozwój, duchowy wzrost konkretnej osoby, a z czasem ona przestaje potrzebować naszego wsparcia, rady, obecności. Po ludzku to boli, zwłaszcza gdy parafianie stają się częścią naszego kapłańskiego życia, ale ta odpowiedzialność wciąż jest w modlitwie, gotowości pomocy. Ważne jest też to, i w tym św. Józef też jest przykładem, by – czasem mimo niewielkiej różnicy wieku – nie stać się kumplem dla młodego człowieka, ale właśnie przewodnikiem duchowym.

Ksiądz tych „duchowych dzieci” ma kilkaset, nie tylko w parafii, ale także stojąc na czele Łowickiej Pieszej Pielgrzymki Młodzieżowej na Jasną Górę.

Rzeczywiście, sporo mam tych dzieciaków (śmiech) i czuję za nich wszystkich razem, ale i za każdego z osobna dużą odpowiedzialność. Jako główny przewodnik pielgrzymki przez cały rok staram się myśleć nad treściami, które wybrzmiewają przez 9 dni, bo wiem, że to w jakiś sposób ukierunkowuje wybory, życiowe decyzje, jest otuchą, wskazówką w rzeczach trudnych, bolesnych, problemowych.

Nie jest tajemnicą, że treści tegorocznej ŁPPM będą skupione wokół św. Józefa. Czym zafascynował Księdza ziemski ojciec Jezusa, że postanowił Ksiądz poświęcić mu tak wiele uwagi w drodze do Maryi? Czego ma on nauczyć pielgrzymów, a może i Księdza?

Kiedy spoglądam na wizerunek, myślę o postaci św. Józefa, widzę „mężczyznę z krwi i kości”. Takich mężczyzn nam potrzeba w kapłaństwie, małżeństwie, narzeczeństwie, w pierwszych poważnych relacjach z drugą osobą, płcią przeciwną. W tym wszystkim trzeba pokory, cierpliwości, precyzji, także słownej, bo żyjemy w świecie, gdzie każdy może każdemu powiedzieć wszystko, bez zastanowienia, a jednak trzeba nam umieć ważyć słowa. Dla mnie wielkim przykładem jest w tym Święta Rodzina – Józef, który na kartach Pisma nie powiedział ani słowa, i Maryja, która wszystko zachowywała w sercu. Myślę, że Oni uczą nas wielkiej pokory w słowie, w tym, by umieć docenić, dodać otuchy, zamiast ranić, zauważać to, co trudne i nieudane. Zachwyca mnie niesamowicie prosty i mocny kręgosłup moralny św. Józefa, jego pokora, dokładność, sumienność i to, że on wszystko potrafił przemyśleć, przemodlić. Widać to chociażby w opisie Ewangelii, gdy dowiaduje się, że Maryja jest brzemienna. Z iloma dylematami musiał się zmagać? Ale nie „rzucał” nimi na prawo i lewo. Myślał, szukał odpowiedzi, modlił się, prosił o światło. Tego powinniśmy się uczyć od Józefa.

Spośród wszystkich cech, wartości św. Józefa, gdyby mógł Ksiądz wybrać te najważniejsze dla siebie, byłyby to…?

Odpowiedzialność, pokora, sumienność.

A jeśli chodzi o św. Józefa jako patrona w Księdza życiu? Przyzywamy go w tak wielu kwestiach. „Wzorze pracujących, opiekunie Kościoła, podporo rodzin”… Które wezwanie jest Księdzu najbliższe?

„Patronie dobrej śmierci” i „patronie pracy”. Za każdym razem, gdy wychodzę do ołtarza pełnić ostatnią posługę dla zmarłego, mam pewność, że są z nami św. Józef i Matka Boża. Jeden z moich przyjaciół kapłanów wskazał mi obraz Matki Bożej, Patronki Dobrej Śmierci, znajdujący się w kaplicy warszawskiego seminarium duchownego. Ten obraz „nauczył mnie”, by prosić o dobre odejście z tego świata. Święty Józef jest tym, który przeprowadza nas łagodnie do wieczności, tak jak sam łagodnie, po cichu, bez rozgłosu, odszedł do Pana. Tyle zasług, posług, a odszedł w cichości. Myślę, że modlitwa o dobrą śmierć jest potrzebna i niezwykle ważna. Święty Józef to też patron pracy. Myślę, że każdy z nas, odmawiając chociażby litanię ku jego czci, może odnaleźć się w tych posługach i przełożyć je do codziennych obowiązków. Zastanawiam się często, na ile sumiennie i rzetelnie wypełniam zadania jako rzemieślnik Pana, tak by budować Boże królestwo. Ufam, że w odpowiednim czasie poznam odpowiedź na moje pytania i dylematy. Tak jak św. Józef.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama