Nowy numer 37/2021 Archiwum

Maryja nie miała busa

Po raz 40. przez ziemię łowicką do Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu wędrują mariańscy pątnicy. Znaczna część 268-kilometrowej trasy biegnie przez naszą diecezję.

Mariańscy pielgrzymi rekolekcje w drodze rozpoczęli Mszą św. 7 lipca w Górze Kalwarii, gdzie znajduje się grób św. o. Stanisława Papczyńskiego, założyciela księży marianów. W tym roku na pielgrzymi szlak wyruszyło 25 osób. Przewodnikiem grupy jest ks. Kacper Pawlak MIC. Hasłem tegorocznej pielgrzymki są słowa zaczerpnięte z Magnificat: „Wielbi dusza moja Pana”. Kapłan podkreśla, że Maryja jest szczególnie bliska zgromadzeniu księży marianów.

– Ona jest naszą przewodniczką na drodze do nieba. Nasze życie jest pielgrzymowaniem, które nie będzie miało końca, bo śmierć to tylko zmiana trasy na tę, gdzie będzie z górki, gdzie nie będą robiły się bąble, gdzie nie będzie trudności. Maryja uczy nas nieustannego dziękczynienia. Ona słowa: „Wielbi dusza moja Pana” wypowiedziała, mając za sobą wymagające wędrowanie, bez busa, który by ją podwiózł, nie miała kogoś, kto by zabrał bagaże – dodaje ksiądz przewodnik.

W pielgrzymce do Lichenia po raz kolejny wędruje Anna Krasińska. Pątniczka nie liczy, który to już raz wyruszyła w drogę. – Pielgrzymowanie jest wpisane w mój coroczny kalendarz do tego stopnia, że w drogę wybrałam się nawet wówczas, gdy pielgrzymka z powodu pandemii nie odbyła się. Zorganizowaliśmy się i przez jeden dzień, w trzy osoby, szliśmy do Lichenia. Mieliśmy tubę, rozważania z internetu, modlitwy za wstawiennictwem św. o. Papczyńskiego. To wszystko z potrzeby serca. Pielgrzymka to dla mnie czas poznawania siebie i bycia z Bogiem non stop. Bardzo tego czasu potrzebuję – dodaje pani Anna.

Po raz kolejny do swojej Matki wędruje także Emilia Zduńczyk. – Chcę stawać się na Jej wzór. Ona była cicha, piękna, wszystko przyjmowała z pokorą i radością. Jak dochodzę do celu wędrówki, mam ochotę przytulić się do Maryi jak do mamy. Zawsze wtedy płaczę ze wzruszenia. Co wtedy czuję, trudno opisać – wyznaje Emilia.

Mimo pandemii pątnicy podkreślają, że wszędzie, gdzie odpoczywają, nocują, spotykają się z ogromną otwartością i życzliwością. Tegoroczne spotkania się dojrzalsze i głębsze. Napotykane osoby proszą o modlitwę za siebie, swoich bliskich, i tych, których już pośród nich nie ma.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama