Nowy numer 37/2021 Archiwum

Letni czas, ale nie wiara

„Od Pana Boga nie ma wakacji” – to zdanie wybrzmiewa w niemal każdej parafii podczas Mszy rozpoczynającej wakacyjną przerwę.

I wbrew powszechnemu założeniu, że na wakacjach niewielu ma czas na modlitwę, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Turyści z chęcią uczestniczą w nabożeństwach w Polsce i za granicą. Odwiedzają miejsca święte, ruszają na pielgrzymki. Są też tacy, którzy nie wyobrażają sobie wakacji bez rekolekcji, formacji, ładowania duchowych akumulatorów.

We wspólnocie

Od pierwszej wakacyjnej niedzieli na profilach społecznościowych parafii i wspólnot diecezjalnych i parafialnych można oglądać zdjęcia z letniego wypoczynku z Bogiem. Młodzi, ceniący sobie odpoczynek nad wodą, licznie wybrali się na tegoroczne rekolekcje w Mikaszówce. Kilkanaście dni spędzonych pod namiotami nad Jeziorem Płaskim, bez elektryczności i telefonów komórkowych, kształtuje charakter, pozwala na wyciszenie i dostrzeżenie, jak wspaniale Bóg stworzył świat.

– Wiele słyszałam o Mikaszówce. Tam jeździli moi rodzice, rodzeństwo, przyszedł czas i na mnie – mówi Laura Krawiec. – Początkowo patrzyłam na to miejsce i program rekolekcji jak na obóz przetrwania. Po ponad roku życia online nagle mam oddać telefon do depozytu, rozmawiać z ludźmi, których praktycznie nie znam, i wsłuchać się w siebie. No dramat. Wiedziałam, na co się piszę, ale nie myślałam, że to będzie tak trudne. Jednak pod koniec obozu wiedziałam, że to był rewelacyjny pomysł, by tu przyjechać. Poznałam wiele wspaniałych osób, ale przede wszystkim zaczęłam uczyć się „być ze sobą”, ze swoimi myślami, z bólem, z radością, z lękiem i oddać też to Panu Bogu – dodaje Laura.

Wciąż trwamy w czasie pandemii. I choć jest sporo wyjazdów w góry, nad morze czy jezioro, nie brakuje też modlitewnych spotkań, rekolekcji „na miejscu”. Siostry nazaretanki z Duszpasterstwa Młodzieży Nazaretańskiej w Żdżarach i Rawie Mazowieckiej co jakiś czas zachęcają do udziału w dniach skupienia, rekolekcjach, a także w Forum Młodzieży, podczas którego uczestnicy rozważają tematy ważne, trudne, ale pozwalające lepiej zrozumieć Kościół, wspólnotę. To chroni przed oddalaniem się od Pana Boga przez niewiedzę czy błędne patrzenie na różne kwestie. Na rekolekcje do Sióstr Misjonarek Krwi Chrystusa do Miasteczka w Chrustach zaproszenie przyjechali młodzi, którzy – czerpiąc od siebie wzajemnie doświadczenia – na modlitwie spędzali pierwsze dni wakacji. Lada dzień rozpoczną się także rekolekcje Ruchu Światło–Życie diecezji łowickiej, które wyjątkowo odbędą się w Czerwińsku nad Wisłą. Przez dwa tygodnie uczestnicy będą realizować duchowy program sł. Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który od kilkudziesięciu lat w niezmiennej formie sprawdza się i przypada do gustu kolejnym pokoleniom. Nie zabraknie także jednodniowych wycieczek, pielgrzymek parafialnych – rowerowych, pieszych, autokarowych.

Indywidualnie

Mając w pamięci już niemal slogan, że od Pana Boga nie ma wakacji, wierni diecezji podczas indywidualnego wypoczynku nie zapominają o modlitwie. – Staramy się planować wypoczynek tak, by zawsze było gdzie iść na Mszę Świętą. Jadąc w konkretne miejsce, sprawdzamy, ile kilometrów jest do najbliższego kościoła, sanktuarium. Odkrywamy takie miejsca, które zostają w pamięci i sercu na dłużej. 4 lata temu, będąc w górach, odkryliśmy „po drodze” maleńki kościółek, do którego maksymalnie mogło wejść 10 osób. Okazało się, że to wspólnota sióstr franciszkanek, które nie dość, że specjalnie dla nas ściągnęły księdza, by odprawił Mszę, to jeszcze podjęły nas obiadem. To był początek. Dziś przyjaźnimy się z s. Beatą i co roku, kiedy tylko chcemy, drzwi klasztoru i niewielkiego kościółka są dla nas otwarte. Ta deklaracja była niezwykle potrzebna i pomocna, gdy potrzebowałam 3 dni wyciszenia, rozmyślań, odpoczynku, by podjąć najważniejsze decyzje w moim życiu – opowiada Zuzanna Lasocka z Sochaczewa. W wakacyjnych podróżach o modlitwie, czasie dla Pana Boga nie zapomina m.in. rodzina Różańskich z Łęczycy. – Może to wyda się dziwne, ale nasz urlop planuje Matka Boża. 6 lat temu, na początku małżeńskiej drogi, obiecaliśmy sobie z mężem, że każdego roku odwiedzimy choć jedno sanktuarium, miejsce objawień lub związane z kultem Maryi. Byliśmy już w Fatimie, w Medjugorie, Częstochowie, La Salette, Swarzewie – w sanktuarium Matki Bożej Królowej Morza. W tym roku ruszamy na jachty, na Mazury oczywiście, najpierw jadąc do Gietrzwałdu – opowiadają Anna i Robert, którzy od dwóch lat podróżują już z dziećmi Marysią i Frankiem. Gdy się idzie górskimi szlakami, nieraz słychać odmawiany Różaniec, na jeziorach nie brakuje jachtów, na których widać rozmowy księży z wiernymi, a i parafialne kościoły nie świecą pustkami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama