Nowy numer 37/2021 Archiwum

Józef od spraw wszelkich

Trzy przyjaciółki – Anna, Edyta i Magdalena – gdy usłyszały, że rozpoczyna się rok poświęcony ziemskiemu ojcu Jezusa, wiedziały, że to jest właściwy czas na zmiany w życiu pod jego czułą opieką. A on nie zawodzi.

W cyklu „TATAraki” rozmawiamy z mężczyznami o ojcostwie, przybliżamy inicjatywy, które zrodziły się w Roku św. Józefa, a także miejsca, obrazy i doświadczenia z nim związane. Święty Józef bez wątpienia inspiruje, ale – jak się okazuje – nie tylko mężczyzn. Także kobiety oddają się w opiekę męża Maryi, widząc w nim najlepszego orędownika.

Przyjaźń, która umacnia

Ania, Edyta i Magda. Młode kobiety znają się i przyjaźnią od kilku lat, choć poznały się na różnych etapach swojego życia. – Z Edytą znam się z czasów szkolnych. Magdę poznałam 9 lat temu. Później połączyły nas spotkania ze znajomymi, wyjazdy – wspomina Ania. Dziewczyny kochają wspólnie podróżować, zwiedzać kraj i świat, a przy okazji uczyć się od siebie wzajemnie. Wspólne pasje w połączeniu z wiarą, jej umacnianiem i odkrywaniem stały się gotowym przepisem na przeżywanie Roku św. Józefa.

– Koniec 2020 r., izolacja, inny system pracy, pandemia pokazały nam, że czas na zmiany w życiu. U każdej z nas, niemal równocześnie, pojawiły się myśli o zmianie pracy, doświadczeniu czegoś nowego w życiu, ale też o rodzinie, mężu, dzieciach, domu – mówi Magda. – Spotkałyśmy się na jakiejś kolacji i gdy tak trochę narzekałyśmy, trochę marzyłyśmy, wpadła nam w oko informacja, że papież Franciszek ogłasza Rok św. Józefa. Dla nas to był jasny znak, by zacząć działać, a kreatywności nam nie brakuje – dodaje.

Łącząc pasję do podróżowania, zwiedzania, dziewczyny podjęły decyzję, że będą pielgrzymować do różnych sanktuariów i miejsc kultu św. Józefa. – Plan ułożył się sam. Kartka, długopis, hasło: „sanktuaria św. Józefa w Polsce” wpisane w wyszukiwarkę i obietnica, że przynajmniej raz w miesiącu jedziemy do jednego z nich – wyjaśniają dziewczyny. W ten sposób w styczniu modliły się w sanktuarium św. Józefa w Częstochowie, w lutym – w Poznaniu, w marcu – w Kaliszu, w kwietniu – w Leśmierzu, w maju – w Warszawie. – Życie nam trochę zweryfikowało plany, bo w czerwcu – przyznajemy – nie udało się nigdzie wyjechać, ale nadrabiamy to – dodają.

W lipcu zaplanowały wakacje w Chorwacji. – W tym roku nasze plany wyjazdowe kierowane są przez św. Józefa, bo celem zawsze jest jego sanktuarium, miejsce kultu. I w obrębie tego szukamy kolejnych atrakcji. Jadąc do Chorwacji, zatrzymałyśmy się na jeden dzień w Austrii, by pomodlić się w polskim sanktuarium św. Józefa na Kahlenbergu – mówi Edyta. W planach są jeszcze sanktuaria w Nisku koło Sandomierza, w Wadowicach, Krakowie i Słupsku. – Uwielbiamy te nasze pielgrzymki. W drodze odmawiamy Różaniec, koronkę, na miejscu staramy się uczestniczyć w Mszy św., choć czasem zaskakuje nas jej brak, ale wtedy pozostajemy na modlitwie litanią i modlitwami w konkretnych intencjach, a tych nie brakuje. Możemy śmiało twierdzić, że Józef umacnia też naszą przyjaźń – mówią przyjaciółki.

Wierny towarzysz i słuchacz

Dziewczyny przyznają, że św. Józef jest niezwykłym orędownikiem. – Są stałe intencje, które powierzamy w każdym miejscu, ale zawsze pojawiają się też te „pilne”, zabierane od naszych znajomych, bliskich. Modlimy się też za siebie wzajemnie. Mówimy o nim „nasz Józef”. Utarło się tak po pierwszej pielgrzymce, tej styczniowej – opowiadają. – Jechałam wtedy z mętlikiem w głowie, co dalej robić z karierą zawodową. Miałam wiele pomysłów, kilka propozycji, mnóstwo lęku i ogólną dziurę w głowie. Oddałam to wszystko na jednym oddechu św. Józefowi i odpuściłam rozmyślanie. Następnego dnia odebrałam dwa telefony. Jeden od księgowej, drugi od obecnego pracodawcy. Wierzę, że to św. Józef układa mi ścieżkę zawodową, w końcu jest patronem pracy – mówi Magda. Od tej pory dziewczyny – jak żartują – wiedziały, że z Józefem nie ma żartów i trzeba uważać, o co się prosi.

– W lutym, podczas kolejnej pielgrzymki, nałożyłyśmy medalik ze św. Józefem, który szybko stał nam się bardzo bliski. Myślę, że on wysłuchał już wszystkich próśb, ale musi nadejść właściwy czas, by się spełniły. Mam wrażenie, że przygotowuje nas do tego, trenuje w cierpliwości, choć gdy są „nagłe przypadki”, zawsze z dziewczynami wiemy, że to trzeba powiedzieć „naszemu Józefowi”. A on, jak to facet, konkretnie działa – mówi Ania. W roku ziemskiego ojca Jezusa dziewczyny przyznają, że czują jego obecność w wielu dziedzinach swojego życia. – Właściwie w każdej, w której oczekiwałyśmy zmian i w których miałyśmy problem z decyzyjnością. Na szczęście on nam podpowiada, pokazuje, co robić. Nie jest orędownikiem 12 miesięcy, ale już całego życia – dodają.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama