Nowy numer 42/2021 Archiwum

Nie ma jednego przepisu

O św. Józefie, który nic nie mówi, ale bardzo dużo robi, miłości, bez której nie można wyobrazić sobie życia, i cechach, jakie powinien mieć dobry ojciec, opowiada ks. Piotr Karpiński, dyrektor Zespołu Szkół im. ks. S. Konarskiego w Skierniewicach.

Agnieszka Napiórkowska: Przeżywamy obecnie w Kościele Rok św. Józefa. Czy ten święty, patron rodzin, Kościoła, jest Księdzu bliski, inspiruje?

Ks. Piotr Karpiński: Pamiętam, jak przed laty, jako kleryk, słuchałem kazania o św. Józefie, z którego zapamiętałem jedno zdanie: „W Biblii św. Józef nic nie mówi, ale bardzo dużo robi”. Bardzo mnie to poruszyło. Pan Bóg nieustannie zachęca go do zaufania i przyjęcia Bożego planu. Lubię szczególnie słowa z Mt 1,20: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi... albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło”. Czegoś podobnego doświadczam w życiu kapłańskim niemal cały czas. To „nie bój się” słyszałem już setki razy.

Przez kilka miesięcy, głównie mężów i ojców, pytamy o to, czym dla nich jest ojcostwo. Idąc za głosem powołania, zrezygnował Ksiądz z ojcostwa fizycznego, ale nie duchowego. Myśli Ksiądz o sobie jak o ojcu?

Niewątpliwie tak, choć trzeba uważać, żeby nie popaść tu w banał i sztampę. Jako młody człowiek zawsze chciałem mieć rodzinę. Wydawało mi się, że będę mógł wiele dać moim dzieciom, zatroszczyć się o ich wykształcenie i przyszłość. Kiedy jednak przyszło powołanie do kapłaństwa, nigdy nie przeżywałem go jako rezygnacji czy poświęcenia. Wiąże się ono po prostu z odkryciem innego rodzaju miłości, bez której nie można sobie wyobrazić życia. Wówczas wszystko inne przestaje być ważne. Dopiero z tej miłości wynika podjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, która ma cechy ojcostwa.

Pełni Ksiądz funkcję dyrektora Zespołu Szkół im. ks. S. Konarskiego w Skierniewicach. Jest Ksiądz odpowiedzialny nie tylko za proces nauczania, ale i za wychowanie. Czego, poza konkretną wiedzą przedmiotową, chciałby Ksiądz nauczyć uczniów – dzieci Klasyka?

Dzieci w szkole uczy się tego, czego akurat potrzeba, choćby mówienia „dzień dobry”, „dziękuję” i wstawania z krzesełek, gdy wchodzi dyrektor czy nauczyciel. To wszystko składa się na wielkość człowieka, którą zaczyna się budować bardzo wcześnie. Inaczej może być tak, że ktoś będzie miał wyższe wykształcenie, ale braknie mu podstawowego. Uczę moich uczniów także wdzięczności za to, co mają, dostrzegania darów i wykorzystywania szans życiowych. Jako nauczyciel filozofii uczę odwagi i radości myślenia. Jednak największą moją pasją jest uczenie o Jezusie, głównie w czasie kazań i wspólnych nabożeństw. Chciałbym moich uczniów wtajemniczyć choćby tylko w tę jedną prawdę – że Jezus jest w nich zakochany i by doświadczyli tego w swoich sercach. Ta miłość poprowadzi ich dalej.

Od kogo czerpie Ksiądz wzorce, kto Księdza inspiruje w tym obszarze?

Największe i najlepsze inspiracje zawsze znajduję w Piśmie Świętym. Wskazałbym tu trzy przykłady. W porządku chronologicznym to najpierw Mojżesz – typowy lider, przywódca, który ma siłę, by kierować innymi, a tym samym znosić ich niezadowolenie czy pretensje. Następnie św. Józef – przykład milczącego brania odpowiedzialności i wchodzenia w plany Boże, które po ludzku wydają się niemożliwe. I trzeci przykład to Jezus jako Dobry Pasterz, opisany w 10. rozdziale Ewangelii według św. Jana – widząc niebezpieczeństwo, nie ucieka, ale zasłania sobą, oddaje życie.

Jaki powinien być idealny (choć wiemy, że poza Panem Bogiem takich nie ma) ojciec?

Miłość ojcowska ma dwie główne cechy – wymagania i wsparcie. Pierwsza zapewnia rozwój i wzrost człowieka, druga zaś sprawia, że w sytuacji, kiedy dziecko nie może spełnić wymagań, wspiera się je, pomaga mu się. Nie ma jednego przepisu na bycie ojcem, ale myślę, że miłość do dziecka wszystkiego ojca nauczy.

Chciałam jeszcze zapytać o Księdza relacje z tatą. Jakim jest człowiekiem, jaki macie kontakt, czego uczy się Ksiądz od swojego taty?

Mój tata jest człowiekiem bardzo doświadczonym i twardo stąpającym po ziemi. W swoim długim życiu przeszedł przez różne sytuacje, co sprawia, że jest też człowiekiem ostrożnym. Kiedy rozmawiamy, mało ulega moim przeżyciom, zaś większą wagę przywiązuje do tego, co dobre, pozytywne. Często mi zwraca uwagę, że funkcja dyrektora szkoły katolickiej jest pięknym i wartościowym zadaniem, i zachęca mnie, bym je dobrze wypełniał. Ostatnio trochę marudziłem mu, że brakuje mi różnych kapłańskich zadań, na co odpowiedział trzeźwo: „To może więcej zaangażuj się w szkołę”. I to zdanie bardzo mnie uruchomiło na nowy rok szkolny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama