Nowy numer 42/2021 Archiwum

Z kartą i płonącą świecą

– Pani też jest w ekipach? – Nie. – A to szkoda, bo dzięki tej formacji dużo łatwiej kochać męża. I łatwiej się z samą sobą dogadać – przekonywała pani Basia.

We wrześniu nowy rok rozpoczęli nie tylko uczniowie. W parafii św. Andrzeja Apostoła w Łęczycy odbyło się spotkanie rozpoczynające kolejny rok formacyjny ekip małżeńskich Notre-Dame sektora kujawskiego, do którego należy diecezja łowicka. Przystępujące do ruchu małżeństwa przyjęły Kartę Équipes Notre-Dame. Zawiera ona istotę, regułę i zasady funkcjonowania małżonków w ruchu. Jest to swojego rodzaju „instrukcja obsługi”. Co roku deklaracja jest odnawiana.

Trzy trafne porównania

W centrum spotkania, w którym uczestniczyły małżeństwa z trzech diecezji (łowickiej, włocławskiej i toruńskiej), była Msza św., której przewodniczył i słowo Boże wygłosił ks. Sławomir Sobierajski, proboszcz łęczyckiej parafii. Modlili się z nim także kapłani posługujący ekipom – ks. Robert Awerjanow z Bedlna, ks. Paweł Olszewski z Brochowa i ks. Cezary Porada z Łęczycy.

W homilii kapłan udzielił małżeństwom wiele cennych rad służących budowaniu komunii osób w małżeństwie. Porównał rodzinę do szkoły, w której uczymy się, jak należy się zachowywać, jak postępować, i do przychodni zdrowia, gdzie leczy się nie tylko ciało, ale i ducha, domowymi sposobami, do których należą czułość, przytulenie, pocałunek. Trzecim porównaniem przywołanym przez kaznodzieję była oaza. Rodzina jest bowiem miejscem, w którym człowiek odpoczywa, nabiera sił.

– Myślę, że wy jesteście tymi, którzy chcą, aby rodzina spełniała zadania przed nią postawione. I chcecie być w tym szczęśliwi – mówił kaznodzieja. Kapłan zachęcał małżonków do tego, aby swoje relacje opierali na Miłości Ukrzyżowanej. – W sprawach istotnych musi być zawsze jedność, w drugorzędnych – wolność, we wszystkich – zawsze miłość – nauczał. Podczas Eucharystii nastąpiło podjęcie zadań przez pary, które posługują jako odpowiedzialni, jako pary łącznikowe i pary pilotażowe. Każda z nich otrzymała od kapłanów płonącą świecę.

Pomoc i ogień

W programie kilkugodzinnego spotkania była także konferencja ks. Roberta Awerjanowa, diecezjalnego opiekuna ruchu, której temat zaczerpnięty był z hasła bieżącego roku formacyjnego: „Małżeństwo chrześcijańskie – zaczyn odnowy rodziny i społeczeństwa”. – Jesteśmy w tym nowym roku formacyjnym zaproszeni do zastanowienia się nad miejscem i konkretnym znaczeniem Pana Boga w życiu naszych małżeństw i rodzin oraz do odkrycia tego, jaki wpływ ma na nasze życie Bóg – mówił ks. Awerjanow.

Wskazując zadania, jakie warto zrealizować podczas bieżącego roku, ks. Robert zachęcał do tego, by małżonkowie nie bali się świadczyć o ruchu, by spróbowali choć jedno z małżeństw zaprosić do formacji. Prosił też, by formujący się nie zamykali się na spotkania, relacje, by stawiali na budowanie jedności. Były także grupki dzielenia, czas spędzony przy wspólnym obiedzie, modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia, a także czas na rozmowy.

– Od 17 lat jesteśmy w ruchu. Dzięki niemu stajemy się lepsi. A że ciągle jesteśmy w drodze, to widzimy, ile można jeszcze poprawić – mówi Tadeusz Kostkowski. – Mocno doświadczamy prowadzenia Bożego – dodaje Anna, żona Tadeusza. – Mamy za sobą trudne doświadczenie, jakim była choroba nowotworowa naszej córki. Lekarze mówili, że mamy być przygotowani na jej odejście. Prosiliśmy Boga o cud. Byliśmy już we wspólnocie, wtedy jeszcze w Domowym Kościele. Za nią i za nas modlili się wszyscy. Czuliśmy to wsparcie. I – co najważniejsze – ona wyzdrowiała. To był rok wielkiego zaufania Bogu. Nawet takie sytuacje nie oddaliły nas od Boga i od siebie. Ruch jest wymagający, trzeba zaufać sobie nawzajem i wsłuchiwać się w to, co mówi współmałżonek, ale owoce są widoczne – przekonuje pani Anna.

Od lat we wspólnocie jest także Maryla Woźniak, która nie zrezygnowała z formacji po śmierci męża. – Ekipy dawały nam dużo, gdy byliśmy jeszcze razem. Punkty wysiłku pomagały wzrastać. Teraz, gdy zostałam sama (mąż nie żyje 10  lat), nadal jestem we wspólnocie. Na początku było mi bardzo trudno, bo materiały są pisane dla małżonków. Myślałam nawet o odejściu z END, ale moja ekipa modliła się za mnie i... mnie zatrzymała. Jestem im za to wdzięczna – wyznaje.

Co ciekawe, posługa parom pomaga wzrastać także kapłanom. Ksiądz Porada nie ukrywa, że patrząc na małżonków, którym zależy na trosce o trwałość wspólnoty, wiele się uczy. – Dzięki nim doświadczam, jak zarażać inne pary troską o ich miłość i relacje. – Te spotkania dają ogień. Oni nie pozwalają mi skapcanieć – zdradza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama