Nowy numer 20/2022 Archiwum

Zaraza a fizyczny wróg

O zrywie narodowym przeciwko imperium rosyjskiemu pamięta się już coraz mniej, a to historia, która wciąż jest badana, odkrywana i wciąż niewiele o niej wiemy.

W191. rocznicę wybuchu powstania listopadowego w miastach diecezji oddano hołd poległym. Na symbolicznych grobach, pod pomnikami, ale i na mogiłach konkretnych osób złożono kwiaty i zapalono znicze. W parafiach pamiętano w modlitwie o poległych. Nie brakowało także wydarzeń towarzyszących – koncertów patriotycznych i ciekawych wykładów historycznych.

Skromnie na biało-czerwono

Hołd powstańcom listopadowym oddano w Łowiczu, Sochaczewie, Kutnie czy Rawie Mazowieckiej poprzez złożenie kwiatów i zapalenie zniczy. W Skierniewicach na cmentarzu św. Stanisława znajdują się nagrobki trzech powstańców – kpt. Ignacego Abramowicza, kpt. Anastazego Redycha i ppor. Józefa Nowakowskiego.

– Wciąż niewiele o nich wiemy – mówi Anna Majda-Baranowska z Towarzystwa Przyjaciół Skierniewic. – Nie byli rodowitymi skierniewiczanami. Przyjechali do naszego miasta z różnych powodów. Z tego, co ustaliliśmy w przypadku I. Abramowicza, były to rodzinne koneksje. Anastazy Redych, kiedy wrócił z emigracji, zatrudnił się na kolei, tam też pracowali inni powstańcy. Najmniej wiemy o Józefie Nowakowskim. Wiele przed nami do odkrycia – dodaje. Historię spoczywających w Skierniewicach powstańców bada także Skierniewicki Klub Genealogów, działający przy Towarzystwie Przyjaciół Skierniewic. – Wiele archiwów do przejrzenia, połączeń rodzinnych, notatek, zapisków i podań. Sprawdzamy wszelkie ślady, by wiedzieć jak najwięcej, ale im więcej rocznic mija, tym mniej informacji – mówi Jacek Stępowski, prezes TPS. Choć Skierniewice nie odegrały znaczącej roli w czasie powstania listopadowego – na początku 1831 r. stacjonowały tutaj dwa pułki jazdy kaliskiej, planowano także założenie szpitala wojskowe w mieście, który miałby być przeznaczony dla 600 żołnierzy rannych w walkach w okolicach stolicy (nie wiadomo, czy udało się zrealizować te założenia) – władze miasta i TPS, Muzeum Historyczne Skierniewic co roku pilnują, by nie zapominać o listopadowych bohaterach.

Cholera groźniejsza niż imperium

Przy tej okazji Muzeum Historyczne Skierniewic zorganizowało wykład, w którym Łukasz Saptura, dziennikarz i historyk, przybliżył powstanie listopadowe od strony... panującej wtedy zarazy cholery. – Wraz z pojawieniem się rosyjskich wojsk w Królestwie Polskim, które miało stłumić powstanie listopadowe, przybył inny wróg. Zdecydowanie trudniejszy do pokonania, ponieważ do tej pory niespotykany na ziemiach polskich. Chodzi o cholerę, zakaźną chorobę układu pokarmowego. Atakuje nagle i gwałtownie. Charakteryzuje się intensywną biegunką oraz wymiotami. Głos chorego staje się cichy i chrapliwy. Zmienia się także jego wygląd: „Na twarzy chorego całą wielkość jego cierpienia wyczytać można, przedstawia bowiem smutek nadzwyczajny, oczy są wklęsłe, na wpół otwarte, małe ruchome i krwią zalane; głowa zaś jakby wielkim jakim ciężarem przywalona, na piersiach lub na ramionach ciągle spoczywa” – pisał w 1830 r. dr Michał Kaczkowski w niewielkiej publikacji „O poznaniu, sposobach zapobieżenia i leczenia choroby Cholera morbus zwanej”. W pierwszej połowie XIX w. połowa osób, które zapadały na cholerę, nie przeżywała – mówił Ł. Saptura. Prelegent poddał rozważaniu, czy nie więcej osób zginęło przez chorobę aniżeli w walce. – W wielu miejscach zakładano specjalne cmentarze choleryczne. Zmarłych chowano w nich jak najszybciej i bez nabożeństwa. Pojawiły się także karawaki – krzyże z dwiema poprzeczkami, na których często była wyryta modlitwa – mówił. 191. rocznica powstania listopadowego była okazją także do koncertów patriotycznych, by nie zapomnieć o walczących.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama