Nowy numer 20/2022 Archiwum

Pomaganie nie tylko od święta

Nie ma tygodnia, by mediach społecznościowych nie pojawiała się informacja o kolejnej zbiórce na leczenie czy prośba o wsparcie finansowe w rehabilitacji.

Diecezjanie okazują serce na różne sposoby – angażując się w rozpowszechnianie informacji, przekazując datki, przedmioty na licytacje, a także organizując najróżniejsze wydarzenia, spotkania, podczas których dzielą się tym, co mają. Mnożą dobro.

Konkret

Paczuszka dla Maluszka, zbiórki Caritas, pomoc dla bezdomnych, zawieszone kawy i obiady, zbiórki finansowe w parafiach na szczytne cele – świąteczny czas wypełniony jest akcjami, w ramach których można podzielić się dobrem. Jednak za każdą akcją kryje się dramat konkretnej osoby, jej rodziny i bliskich, choroba, samotność, strata materialna odciskająca piętno na przyszłości. Konkretne historie wymagają konkretnego działania. Mieszkańcy regionu starają się dostrzec każdego człowieka w potrzebie, ale nie wszystkim da się pomóc. – Wiemy, kto potrzebuje pomocy, ale na siłę nie możemy jej okazać. Zorganizowaliśmy paczkę dla pana Wiesia. Mieszka w pustostanie, chowa się przed strażą miejską, która dla jego spokoju w zimowym czasie nie patroluje tego miejsca. Wielokrotnie chcieliśmy pomóc, ale on nie chce pomocy. Dlatego przygotowaną paczkę rozdzieliliśmy innym potrzebującym. Wkręciliśmy się w to, a najbardziej cieszy nas przemiana osób, które otrzymały pomoc i potrafiły z niej skorzystać. W naszej ekipie jest Waldek – dwa lata temu kupowałam mu bułkę pod sklepem, dziś ma prawo jazdy, mieszkanie, samochód, którym wozi zakupy naszym zaprzyjaźnionym seniorom w czasie pandemii. Dobro wraca, uwierzcie – mówi Justyna Sierańska z Mszczonowa, która z przyjaciółmi od lat angażuje się w pomoc indywidualnym osobom.

Poruszenie serca

Niestety, nie tylko samotność, bezdomność i pandemia pojawiają się wśród historii. Najwięcej z nich naznaczonych jest chorobą. – Tak nie powinno być. Żadnych zbiórek, apeli o pomoc. Każdy ma prawo do życia na każdym jego etapie i w chorobie powinien skupić się na sobie, a nie walce o każdy grosz. To horrendalne kwoty – 2, 5, 9 milionów. To fortuna, której nie zbiera się w jeden dzień, a każda minuta jest ważna. Dobrze, gdy się udaje, ale co, gdy braknie kilku tysięcy, a życie gaśnie? – mówią ofiarodawcy, którzy w Woli Makowskiej zaangażowali się w zbiórkę pieniędzy dla Agaty Nowak. U 21-latki zdiagnozowano nowotwór złośliwy. We wrześniu miała brać ślub, od czerwca walczy o życie. W pomoc Agacie zaangażowały się tysiące osób. Inicjatywa goni inicjatywę. Kilkaset rozdanych choinek za cegiełkę na leczenie, świąteczne morsowanie nad zalewem Zadębie w Skierniewicach, gdzie pojawiło się kilkuset morsów i 12 jednostek straży pożarnej, kiermasze ciast i smakołyków świątecznych w Lipcach Reymontowskich, Godzianowie czy Woli Makowskiej – to tylko kilka z akcji.

W pomoc zaangażowali się także mieszkańcy Skierniewic, którzy tym samym udowadniają, że „Zakochani w pomaganiu” to nie pusty slogan, a rzeczywistość. Zwłaszcza że w tym samym czasie wspierają zbiórkę na leczenie Franka Zembrzuckiego, który jest już po pierwszej operacji serca, jednak czeka go następna. „Prawe serce Franka” to hasło dobrze znane w mieście i powiecie, a banner pojawia się na przeróżnych kiermaszach bożonarodzeniowych – m.in. w Bolimowie czy podczas koncertu grupy wokalnej CKiS w Skierniewicach. Nieustannie trwa zbiórka dla Angeliki Kocik z Białej Rawskiej. Andzia potrzebuje jeszcze blisko 700 tysięcy zł na leczenie guzów – nerwiakowłókniaków nerwu wzrokowego. Dziewczynka jest w trakcie chemioterapii, która bardzo osłabia jej organizm, ale dzielnie się z nią zmaga, mając ogromną nadzieję i dzieląc się nią z bliskimi, którzy walczą o jej życie. Często dobrym słowem wspiera swoich dobroczyńców, dziękując i nieśmiało prosząc o dalsze wsparcie. Andzia sprawia, że niemal każdy chce zostać jej ciocią lub wujkiem i móc pochwalić się, że zna tak dzielną dziewczynkę. Dla Andzi organizowane są internetowe licytacje, na których każdy dzieli się tym, co ma. Jedną z ofert było… nic. „Na licytację wystawiam NIC, bo pomaganie samo w sobie jest fajne, więc przelej taką kwotę, którą możesz się podzielić – tak po prostu” – brzmiał jeden z wpisów. Dwa razy nie trzeba było zachęcać. Większość zbiórek kończy się wraz z rokiem kalendarzowym. Część z nich może zostać przedłużona, ale każdy dzień opóźnienia osłabia organizmy walczących o życie. Święta skłaniają do hojności, dzielenia się dobrem, ale pomoc bliźniemu powinna być normą na co dzień.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama