GN 19/2022 Archiwum

Krysia z tornistrem i rowerem

– Jaka musiała panować atmosfera w domu rodzinnym, jakimi wielkimi ludźmi byli jej rodzice Zofia i Stanisław, że wychowali tak odważną, wspaniałą, dobrotliwą, pomocną i nade wszystko patriotyczną córkę? – mówi Aleksander Frankiewicz, inicjator upamiętnienia Krystyny Idzikowskiej.

Na budynku Biblioteki Publicznej i Domu Kultury Gminy Zduny 30 grudnia minionego roku odsłonięto tablicę. Była to kolejna forma upamiętnienia przez władze samorządowe i lokalną społeczność, bohaterskiej łączniczki, która została bestialsko zamordowana przez Niemców w 1944 roku. Tego samego dnia poświęcony został pomnik dedykowany K. Idzikowskiej przed SP w Bąkowie Górnym. Wcześniej, 24 lutego 2021 r., dokładnie w 100. rocznicę jej urodzin, bohaterka pochodząca z Wiskienicy Dolnej otrzymała pośmiertnie tytuł Honorowej Obywatelki Gminy Zduny. Wówczas też odsłonięto pamiątkową tablicę w SP w Bąkowie. Tablicę w Zdunach odsłonił wójt Krzysztof Skowroński, a poświęcił ją ks. Konrad Zawiślak, proboszcz parafii pw. św. Mikołaja Biskupa w Bąkowie.

Wybór miejsca nie był przypadkowy. W jednej z nielicznych biografii K. Idzikowskiej czytamy m.in.: „Zimą 1939 roku Krysia przywoziła z biblioteki gimnazjalnej w Łowiczu dużo książek. Kilku łowiczan w czasie pożaru uratowało częściowo ową bibliotekę. Krysia nawiązała z nimi kontakt i książki zabrała do Wiskienicy. (...) Na wiosnę 1941 roku nastąpiły w Łowiczu masowe aresztowania. Sytuacja stała się niebezpieczna. Nauka w Szkole Rolniczej na tajnych kompletach w Zduńskiej Dąbrowie musiała być przerwana. Należało ukryć pomoce naukowe, książki. To zadanie dyrektor Wyszomirski powierzył Krysi, Jadzi i Celinie. Praca ta zajęła dziewczynom całą noc. Ze względu na bezpieczeństwo do tego zadania nie można było zatrudnić większej liczby osób. Musiały poradzić sobie we trzy. Te kruche istotki doskonale wypełniły powierzoną im misję. Dziewczęta nie bały się, mimo że posterunek niemieckiej policji znajdował się kilometr od szkoły”. Podczas uroczystości radny gminy Łukasz Jankowski zwrócił uwagę, że K. Idzikowska była patronką zlikwidowanego w 2015 r. liceum w Zdunach.

– Wraz z likwidacją szkoły umarła pamięć o naszej bohaterce. Batalia o jej przywrócenie zakończyła się klęską w czerwcu 2018 r., kiedy nazwisko Krysi nie znalazło się na tablicy patrona szkoły w Bąkowie Górnym – przypomniał. Jak dodał, w tym samym roku odsłonięto jednak tablicę w holu głównym Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Zduńskiej Dąbrowie. Po uroczystościach w Zdunach mieszkańcy i włodarze przejechali pod budynek Szkoły Podstawowej w Bąkowie Górnym, gdzie uroczyście odsłonięto i poświęcono pomnik upamiętniający K. Idzikowską. Było to dopełnienie lutowych obchodów 100. rocznicy urodzin lokalnej bohaterki, dawnej uczennicy szkoły w Bąkowie.

Autorem pomnika jest łowicki kamieniarz Jerzy Michalak. Artysta wyrył w kamieniu Krysię jako uczennicę, z tornistrem i rowerem, w ten sposób przypominając jej dojazdy do szkoły i na katechezę z oddalonej o ponad 5 km Wiskienicy. Kilka kadrów z życia bohaterskiej łączniczki przywołał A. Frankiewicz. Nauczyciel i radny powiatu łowickiego przypomniał m.in. fragment przysięgi, jaką – wstępując w szeregi Batalionów Chłopskich – złożyła Krystyna: „W obliczu nieśmiertelnego ducha Ojczyzny mojej, Polski, w obliczu zakutego w kajdany niewoli narodu polskiego, postanawiam i ślubuję w swym sumieniu człowieczym i obywatelskim, że na każdym miejscu i we wszystkich okolicznościach walczyć będę z najeźdźcą o przywrócenie całkowitej wolności narodu polskiego i niepodległości państwowej Polski. Do walki tej staję świadomie i dobrowolnie w bojowych szeregach B.Ch. (...) Na tej drodze walki wszelkie zlecenia i rozkazy wykonywać będę rzetelnie i karnie. Powierzonych mi tajemnic nie ujawnię przed nikim, nawet przed najbliższymi mi osobami. W wykonywaniu rozkazów oraz w zachowywaniu powierzonych mi tajemnic nie powstrzyma mnie nawet groza utraty życia. Przyrzeczenie to składam i ślubuję dotrzymać – tak mi dopomóż Bóg!”.

Co warto podkreślić, złożoną przysięgę K. Idzikowska wypełniła w każdym punkcie. – Uważam, że tak szlachetna, bohaterska osoba, pochodząca z tego terenu, zasługuje na pamięć, dlatego jestem bardzo szczęśliwy, że udało się ją należycie upamiętnić. Mam też nadzieję, że dzieci i młodzież będą owocnie przez lata korzystać z tej ogromnej patriotycznej spuścizny. Nie ukrywam, że liczę także na to, że jedno z rond w Łowiczu otrzyma jej imię – powiedział A. Frankiewicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama