Marek po rozwodzie zaczął pić na umór. Zresztą przed rozwodem też pił. Wiesław, kiedy się zapomni, nie je nawet trzy dni. Tuła się bez celu ulicami miasta. Są też inni: Piotr, Janusz, Joanna… chorzy, niezaradni, samotni. Co człowiek to historia. Każda pełna zwrotów akcji, potknięć, złych wyborów, rozczarowań, chorób, bólu, samotności. Wszystkich łączy jedno. Zwłaszcza zimą w okolicach południa zmierzają w stronę kościoła. Do ołtarza rzadko dochodzą, bo jak mówią – nie chcą się naprzykrzać Najwyższemu. Zresztą w Jego domu często im jakoś nieswojo. Nawet w kruchcie trudno im znaleźć swoją miejscówkę. Zapytani o wiarę potakują. Na dowód szybko się żegnają – w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Co pobożniejsi robią to też na widok krzyża i figury Najświętszej Panienki. Pozdrowień nie szczędzą także proboszczowi. Wszak to swój człowiek, skoro karmi głodnych.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








