Nowy numer 31/2022 Archiwum

Śnieżką była Angelika

Parafia Matki Bożej Nieustającej Pomocy na łowickiej Korabce, obok grup i wspólnot parafialnych, może poszczycić się nowo powstałym kołem teatralnym, które tworzą członkowie rady parafialnej.

Aktorzy po inscenizacji scenek w czasie Orszaku Trzech Króli, a potem stacji Drogi Krzyżowej mają już za sobą pierwszy spektakl. Na deskach salki parafialnej z okazji minionego Dnia Dziecka wystawili „Królewnę Śnieżkę”. Entuzjastyczna reakcja publiczności zachęciła ich do dalszych działań. Pomysł utworzenia koła nabrał rozpędu po Drodze Krzyżowej, która dla wielu parafian była ogromnym przeżyciem.

Tekst w oparciu o znaną bajkę wyszedł spod ręki Magdaleny Sieroty i został nieco zmieniony, by nawiązywał do parafii i dzisiejszych realiów. W spektakl zaangażowanych było ponad 20 osób. Przedstawienie wystawiono czterokrotnie. Dla większości aktorów wcielanie się w różne postacie nie było debiutem. Rolę złej, próżnej królowej zagrała charyzmatyczna Marzena Płuska. W Królewnę Śnieżkę wcieliła się Angelika Chudzyńska, którą ze snu obudził książę – mąż Jarosław Chudzyński. – Powiedziałam Jarkowi: „Możesz nie grać, ale ktoś inny będzie całował twoją żonę”. Wtedy natychmiast się zgodził. I tak został księciem. Niesamowitą rolę wykreowała Marzena Płuska, która swoim śmiechem doprowadzała widownię do łez – mówi M. Sierota.

– Kocham takie rzeczy. Czuję, że pomyliłam się z powołaniem. Syn powiedział, że nie powinnam pracować w spedycji, tylko w teatrze. Mimo sklerozy od ręki nauczyłam się roli. Rodzina była zachwycona, a mąż oszołomiony. Teraz, gdy wracam do domu, wszyscy wiedzą, kim jestem – królową pełną gębą – śmieje się pani Marzena.

Jak ryba w wodzie na scenie czuła się Marzena Płuska.   Jak ryba w wodzie na scenie czuła się Marzena Płuska.

W spektaklu nie zabrakło także siedmiu radosnych, pełnych werwy krasnali. Pięknisia zagrała Izabela Masłowska, Śmieszka – Renata Szachogłuchowicz, Pracusia – Joanna Marciniak, Maluszka – Agnieszka Gielniowska, Śpioszka – Agnieszka Jagoda, Łasucha – Anna Kaźmierczak. Smutasiem były Agnieszka Zabost i Helena Kołodziejska. Na deskach można było podziwiać także Wojciecha Masłowskiego jako króla, Naomi Masłowską, która grała małą królewnę, Grzegorza Gładkiego kreującego myśliwego i Beatę Major jako lustro.

W spektaklu nie mogło zabraknąć krasnali i księcia.   W spektaklu nie mogło zabraknąć krasnali i księcia.
Agnieszka Napiórkowska /Foto Gość

– Wszyscy grający przyłożyli się do kreacji postaci i stworzenia scenografii. Nie było osób, które stały obok. Gdy trzeba było coś zrobić, od razu pojawiły się ręce chętne do pracy. Tajemnicą naszego sukcesu jest to, że wszyscy bardzo się lubimy i chętnie ze sobą przebywamy, a to wyzwala kreatywność. Nasza przyjaźń rodzi konkretne dobro. Dla mnie jest to szczególnie ważne, bo podczas wielu naszych akcji i zbiórek zbierane były pieniądze na leczenie mojego dziecka. Angażując się, zrozumiałam, jaki jest sens jego choroby – wyznała M. Sierota.

Trzeba podkreślić, że każde z przedstawień nieco różniło się od siebie. Wspólnym mianownikiem wszystkich był zachwyt zarówno starszej, jak i młodszej widowni, która entuzjastycznie przyjmowała występy. Gra artystów na kilku osobach zrobiła tak ogromne wrażenie, że byli na wszystkich czterech spektaklach. Jedną z takich osób była Henryka Pałyga. – Jestem zachwycona! Nie da się tego opowiedzieć słowami, to trzeba przeżyć. Uważam za coś niesamowitego to, że w parafii zaczął działać teatr. Jak mnie zaproszą, chętnie do nich dołączę. Dzięki takim inicjatywom ludzie tworzą wspólnotę i zbliżają się do Kościoła – podkreśliła pani Henryka.

Z opinią tą zgadza się A. Chudzyńska, która – nie kryjąc radości z dobrej zabawy – podkreśliła, że teatr jest częścią składową działania rady. – Fakt, że zawiązała się tu grupa, która chce robić coś dobrego dla innych, że chce dawać swój czas, swoją pracę innym, jest piękny. Staramy się być do tańca i do różańca. Aktywnie włączamy się w życie parafii. Angażujemy się w czwartkowe czuwania przy Najświętszym Sakramencie, a także odmawianie Różańca za ojczyznę oraz w pomoc osobom potrzebującym. Dzięki temu odkrywamy inny Kościół. Ja staram się go poznawać sercem, widząc obok siebie drugiego człowieka. Służąc, czujemy, że Kościół jest w nas – dodała Angelika.

Grupa ma już pomysły na kolejne przedstawienia. Próby ruszą po wakacjach

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama