Nowy numer 32/2022 Archiwum

"Zakochani w pomaganiu" mają swoją ścieżkę

W niedzielę 26 czerwca ścieżka wokół zalewu Zadębie otrzymała imię "Zakochanych w pomaganiu". Od lat skierniewiczanie udowadniają, że te słowa to nie pusty slogan, a konkretne osoby, działania i wydarzenia, które zawsze mają na celu pomoc drugiemu człowiekowi.

Zbiórki pieniężne na leczenie najmłodszych, koncerty charytatywne, spektakle, pikniki rodzinne, licytacje - kreatywność mieszkańców i współpraca między nimi, a także samorządem, jednostkami miejskimi, stowarzyszeniami i fundacjami w Skierniewicach zawsze ukierunkowana jest na drugiego człowieka. 

Od lat Skierniewice kojarzone są z miastem, w którym wystarczy słowo, by kilka, kilkanaście tysięcy mieszkańców ruszyło z pomocą. Tylko w ostatnich kilku miesiącach żywo zaangażowani byli w pomoc m.in. obywatelom Ukrainy, zaledwie dzień po wybuchu wojny organizując paczki żywnościowe, ubrania i schronienie dla tych, którzy opuszczali swój kraj. Wspierali zbiórkę pieniężną dla Franka Zembrzuckiego, Zuzi Białek, czy Agaty Nowak, dla której zorganizowali także wielkie morsowanie nad zalewem Zadębie. 

Wśród "Zakochanych w pomaganiu" nie brakuje harcerzy, strażaków, amazonek, przedstawicieli spółek miejskich, lokalnych stowarzyszeń i fundacji.   Wśród "Zakochanych w pomaganiu" nie brakuje harcerzy, strażaków, amazonek, przedstawicieli spółek miejskich, lokalnych stowarzyszeń i fundacji.
Magdalena Gorożankin /Foto Gość

Pół roku później - w miejscu, gdzie morsowali - imię "Zakochanych w pomaganiu" otrzymała ścieżka, przy której zamontowano także 8 tablic informacyjnych - przypominających o zaledwie kilku akcjach, działaniach podejmowanych przez bohaterów Skierniewic. 

Z hasłem identyfikują się także młodzi skierniewiczanie.   Z hasłem identyfikują się także młodzi skierniewiczanie.
Magdalena Gorożankin /Foto Gość

- To dla was i dzięki wam, drodzy Skierniewiczanie, bo nieraz udowodniliście, że pomoc drugiej osobie jest dla was priorytetem. Jesteście zawsze zaangażowani, nie w stu, a w trzystu procentach. Za to dziś i każdego dnia, bardzo wam dziękuję. Bez was sam samorząd niewiele by zdziałał. Współpraca, wasza pomysłowość, ofiarność, gotowość do działania są dla mnie, jako prezydenta, powodem do dumy, a dla innych przykładem do naśladowania - mówi Krzysztof Jażdżyk. 

Do grona "zakochanych w pomaganiu" wciąż można dołączyć. Wspierając m.in. zbiórkę na leczenie małego Antka Wysockiego, który zmaga się z szeregiem wad wrodzonych. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama