Nowy numer 39/2022 Archiwum

Kręcili do Wilna

Rozpoczęli od Mszy św. w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Pomysłodawcą pielgrzymowania był Leszek Łopata z Żychlina, który ma na swoim koncie samotne wyprawy do Rzymu, Fatimy czy Wiednia. Do Ostrej Bramy dotarło 14 osób, z proboszczem ks. Wiesławem Frelkiem na czele.

Pielgrzymi codziennie pokonywali od 80 do 100 km. Pierwszy nocleg mieli w parafii św. Małgorzaty Męczennicy w Leoncinie, kolejny – pod namiotami w ogrodzie przy kościele pw. św. Brata Alberta w Makowie Mazowieckim. Następne noce spędzili – kolejno – w Zbójnej, Grajewie i Studzienicznej. Szóstego dnia przekroczyli granicę z Litwą i nocowali w Druskiennikach. Następny dzień był dla pielgrzymów wyjątkowo trudny, ponieważ cały czas padało i bardzo mocno wiało. – Opatrzność czuwała nad nami każdego dnia – mówi Barbara Parzęcka. – Cała pielgrzymka była dla mnie nauką pokory i miłości do drugiego człowieka – dodaje.

Siódmego dnia na zmokniętych pielgrzymów zwrócił uwagę ks. Dariusz Stańczyk, który obecnie posługuje w Tobolsku na Syberii, a wcześniej przez 25 lat pełnił posługę w Wilnie i akurat dwa dni przybywał na Litwie. – Jechaliśmy, a tu ktoś mija nas samochodem, a potem zatrzymuje się na poboczu i czeka na nas w krótkim rękawku i klapkach. Mimo zimna i deszczu uśmiechnięty od ucha do ucha – opowiada Ewa Filipiak. – Człowiek, który zatrzymał się i pomagał nam bezinteresownie, był jak anioł postawiony na naszej drodze – wspomina Roman Tybinkowski.

Ksiądz Dariusz załatwił pielgrzymom nocleg w polskiej Szkole im. L. Komołowskiego w Połukniu, a także pomógł w kolejnym dniu znaleźć nocleg w Wilnie. Serdeczność pracowników polskiej szkoły bardzo rozczuliła pielgrzymów. – Rowerowa pielgrzymka jest jeszcze mocniejsza niż piesza – twierdzi ks. Frelek, wieloletni przewodnik majowej pieszej pielgrzymki na Jasną Górę. – Na pieszej często brakuje czasu na wyciszenie, ponieważ są wspólne modlitwy, a potem rozmowy. Rowerowa pielgrzymka jest to piękne doświadczenie samego siebie i Boga. To On ją prowadził, ponieważ czasem musieliśmy zmienić trasę czy miejsce noclegu, a wtedy na naszej drodze pojawiali się dobrzy ludzie – czuć było działanie opatrzności Bożej. To, co wydawało się nieosiągalne, stało się faktem – dodaje kapłan.

13 lipca pielgrzymi dotarli do celu. – Cieszę się, że się wybrałam, że dojechałam do celu i mogłam Matce Boskiej w Ostrej Bramie zawierzyć swoje życie i złożyć u Jej stóp wszystkie intencje, z którymi jechałam – podkreśla B. Parzęcka. W Wilnie pielgrzymi uczestniczyli także w promocji książki s. Michaeli Rak ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego. Siostra jest założycielką pierwszego stacjonarnego hospicjum na Litwie. Miejsce na wileńską placówkę wybrano wyjątkowe – przeznaczono na ten cel budynek przy ul. Rasu 4, w którym przed wojną mieszkał ks. Michał Sopoćko, spowiednik s. Faustyny i założyciel Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Tutaj także znajdowała się pracownia malarza Eugeniusza Kazimierowskiego, który pod okiem św. s. Faustyny malował obraz Jezusa Miłosiernego. Pielgrzymi uczestniczyli także w Mszy św. przed obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej, którą wraz z innymi duchownymi koncelebrował ks. Frelek.

Dla pielgrzymów najważniejszy był wymiar duchowy, ale nie zapominali o historii Polski. Po drodze zatrzymali się w twierdzy Modlin, w Kopciowie po stronie litewskiej, gdzie zmarła Emila Plater (kapitan w powstaniu listopadowym, uważana za bohaterkę nie tylko przez Polaków, ale i Białorusinów czy Litwinów), a w Wilnie poszli na grób matki Józefa Piłsudskiego, gdzie pochowane jest także jego serce. Mimo że najstarsi pielgrzymi, którzy dotarli do Ostrej Bramy na rowerach, mają ok. 70 lat, a najmłodsi – ok. 50, większość twierdzi, że jeśli Bóg pozwoli, za rok również pojadę na rowerową pielgrzymkę. Niektórzy z nich w tym roku wybierają się jeszcze na pielgrzymi szlak z XXVII ŁPPM, by tym razem pokłonić się Pani Jasnogórskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy