Nowy numer 39/2022 Archiwum

Polonezaurusem na Bałkany

Adrian Laska, Jakub Szkop i Michał Kaźmierski znają się od dziecka. Poza przyjaźnią łączy ich zamiłowanie do motoryzacji i chęć pomagania innym. Już we wrześniu po raz pierwszy wezmą udział w charytatywnym rajdzie z Polski do Albanii. Trasę pokonają 27-letnim polonezem caro.

Wszyscy trzej pochodzą z Bednar. Chodzili do jednej klasy w podstawówce i gimnazjum. Jedną z ich ulubionych zabaw w dzieciństwie było rozpoznawanie na wyścigi marek mijających ich samochodów. Z wypiekami na twarzy oglądali też motoryzacyjne programy i gazety, a także wyścigi Formuły 1. Miłość do starych aut przez lata podsycana była przez opowiadania rodziców i filmy. Syrena, trabant, warszawa były bohaterkami niejednej zabawnej historii. Potem przyszedł czas na „dłubanie” przy motocyklach, a później samochodach. Dziś 25-latkowie planują przygodę życia. Już 3 września jako jedna z 740 ekip wyruszą sprzed katowickiego Spodka do Albanii. Tegoroczna, 16. edycja rajdu będzie rekordowa pod względem liczby zgłoszonych załóg.

Team z Bednar wystartuje z numerem 420. Mieszkańcy powiatu łowickiego będą podróżować trasą wschodnią przez: Czechy, Słowację, Węgry, Serbię, Kosowo i Macedonię. Warto podkreślić, że do startu dopuszczone są wyłącznie auta wyprodukowane w byłym bloku wschodnim lub już po transformacji ustrojowej z 1995 r., ale zaprojektowane w poprzednim systemie. W trasę mogą wyruszyć m.in.: polonezy, żuki, fiaty 125p, łady, syreny, skody, tarpany, moskwicze, warszawy, trabanty... Chłopaki z Bednar podróżować będą fioletowym... Polonezaurusem. – Nasze auto to trochę dinozaur wśród samochodów, więc pasuje mu wymyślona przez nas nazwa – mówi Michał. – Wspólnie kupiliśmy go od 82-letniego mieszkańca Radomska. Pan był jego pierwszym właścicielem. Żałujemy tylko, że nie udało się zatrzymać czarnych blach. Jak się dowiedzieliśmy, samochód nigdy nie przekroczył granicy. Wyjazd do Albanii będzie jego pierwszą podróżą zagraniczną. Mamy nadzieję, że da sobie radę. Liczymy na wiele przygód. Pierwszą mamy już za sobą. Gdy wracaliśmy z Radomska, okazało się, że przewody wysokiego napięcia były sparciałe i auto całą drogę „przerywało”. Aby dojechać do domu, przez całą podróż nie gasiliśmy silnika – opowiada M. Kaźmierski.

Obecnie najpoważniejsze naprawy polonez ma już za sobą. Wymienione zostały: butla gazowa, amortyzatory, drążki kiserownicze i przewody wysokiego napięcia. Auto ma też nowe alufelgi i opony. Każda naprawa, kupiona część, odbyte wyprawy wpisywane są do specjalnego dziennika, który prowadzą 25-latkowie. Fioletowy cud polskiej techniki, od kiedy zmienił właściciela, przejechał już ponad 3 tys. km. Przed startem w rajdzie przejdzie jeszcze szczegółowy przegląd w profesjonalnym warsztacie. – Chcemy mieć pewność, że wszystko na ten moment jest ok. W drodze będziemy zdani na siebie. W zasięgu nie będzie mechaników, lawet i żadnych części zamiennych. Na dotarcie do mety mamy 3 dni. Do pokonania jest ok. 1800 km, na takiej trasie wszystko może się zdarzyć. My, poza niezwykłą przygodą, liczymy na zwiedzenie niezliczonej liczby interesujących miast i miasteczek, bałkańskie klimaty i – co najważniejsze – zebranie jak największej kwoty pieniędzy dla dzieci z domów dziecka – wyjaśnia Michał.

Rajd jest wydarzeniem charytatywnym. We współpracy z Fundacją „Nasz Śląsk” im. gen. Jerzego Ziętka każda ekipa musi zebrać od darczyńców minimum 2022 zł. Osoby i firmy, które wesprą zbiórkę, mają zagwarantowaną naklejkę ze swoim imieniem lub nazwą firmy na Polonezaurusie. Team Kuba, Adrian i Michał kwotę podstawową już uzbierali, ale nadal nie ustają w promowaniu akcji, by jak najwięcej osób zechciało włączyć się w pomoc. – Lubimy pomagać. Wrażliwości na los drugiego człowieka nauczyliśmy się w domach. Stąd nasz apel o wsparcie dzieci. Wszystkie szczegóły dotyczące zbiórki można znaleźć na naszym profilu facebookowym BDR CREW-Złombol.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy