Nowy numer 47/2022 Archiwum

Życie w Ruchu i Świetle

– Formacja trwa cały rok. Dla mnie najważniejsze są wakacyjne rekolekcje, 15 dni spędzone z Bogiem, ale weekendowe spotkania jesienne, zimowe, wiosenne są iskrą, błyskiem, który pozwala rozpalić ogień – mówi Weronika Kuśmierek.

Ruch Światło–Życie w diecezji łowickiej jest jedną z największych wspólnot, która nieprzerwanie formuje się, podejmuje duchowe działania, stara się podążać z duchem czasu, bazując na tym, co kilkadziesiąt lat temu stworzył sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. – Nasz założyciel wyprzedzał swoje czasy. Był prorokiem, którego wskazówki, rady, szablony, oparte wyłącznie na nauczaniu Chrystusa, świetle Ducha są cały czas aktualne i jeszcze nieodkryte. Chcemy za nimi podążać, choć współczesny świat wymaga od nas też nowości – mówi ks. Sylwester Bernat, moderator diecezjalny Ruchu Światło–Życie. Odkrywaniu i umacnianiu towarzyszy szereg działań, spotkań, ale przede wszystkim modlitwy. Tej nie brakowało w wakacje i od razu po nich. Wrzesień bez wątpienia w diecezji należał do Ruchu.

Górskie wędrówki i duchowe szczyty

Kilkaset osób ze wszystkich stron diecezji, w większości z parafii w Żyrardowie, Spale, Lubochni, Kutnie, Łęczycy, Domaniewicach, Głownie, Sochaczewie, wakacje spędziło na rekolekcjach w górach, m.in. w Ochotnicy Dolnej czy Krościenku nad Dunajcem. Dzieci, młodzież, małżeństwa Domowego Kościoła – w zależności od wieku i stopnia formacji przeżywali czas nawrócenia, wyboru Jezusa jako Pana i Zbawiciela, trudniejsze chwile, które prowadziły do oczyszczenia, zrzucenia ciężaru na Jezusa, a w konsekwencji do pokoju serca i dostrzeżenia Światła w swoim życiu.

– Podczas tych 15 dni wiele się dzieje. Bóg działa niesamowicie. Są łzy, momenty wzruszenia, wątpliwości i zastanowienia, ale jest też mnóstwo pokoju, szczęścia, radości. Można by powiedzieć, że najpierw jest taka typowa drama, a potem euforia. Ktoś, kto nie zna specyfiki, wartości Ruchu i nie doświadczył nigdy działania Ducha, może powiedzieć, że jesteśmy nienormalni, ale – jak to sobie żartujemy – każdy świrnięty kończy święty i ufamy, że to, co dzieje się na rekolekcjach, prowadzi nas do bycia lepszymi ludźmi, daj Boże, świętymi – mówią Julia i Zuzanna.

Tegoroczne wakacyjne spotkania w górach czy ośrodkach diecezjalnych dla wielu były upragnionym czasem. Refleksje po przebytych rekolekcjach członkowie wspólnoty wygłosili podczas powakacyjnego dnia wspólnoty w trzecią niedzielę września w Domaniewicach. – Fizycznie może nie zmęczyliśmy się tak bardzo, jak duchowo. Ale to był dobry, potrzebny, Boży wysiłek. Osobiście osiągnęłam duchowe szczyty. I to trochę jak ze zdobywaniem gór. Wejdziesz na Sarnią Skałę, masz ochotę na Giewont. Będziesz na nim, chcesz zdobyć Rysy. W tym roku mam swoje duchowe 1378 m n.p.m. – kolejne rekolekcje 1895 m – porównuje Zuzia z Żyrardowa.

Czas zmian

W czerwcu pojawiły się pierwsze informacje i dekrety o zmianach pary diecezjalnej i rejonowych. Jednak to podczas powakacyjnego spotkania wspólnoty oficjalnie ogłoszono zmiany. Przez koleje trzy lata misję pary diecezjalnej będą pełnić Teresa i Piotr Bibikowie ze Skierniewic. Para zastąpiła Zofię i Bogusława Dudzińskich. – Te trzy lata dość szybko minęły. Dziś jesteśmy wdzięczni Bogu za ten czas wzrastania, formacji, spotkań i modlitwy w gronie bliskich nam ludzi. Wszystkim chcemy podziękować za wsparcie, obecność, pomoc, służbę – mówili ustępujący miejsca małżonkowie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy