Zanim pojawiły się testy, arkusze i pytania otwarte, była modlitwa. Zanim padły odpowiedzi - cisza kaplicy i skupienie. Diecezjalny etap Olimpiady Teologii Katolickiej w Łowiczu po raz kolejny pokazał, że dla wielu młodych ludzi teologia nie jest jedynie przedmiotem szkolnym, ale przestrzenią spotkania z Bogiem, który domaga się myślenia, odwagi i świadectwa.
W czwartek 15 stycznia w Domu Modlitwy i Formacji w Łowiczu odbył się diecezjalny etap XXXVI Olimpiady Teologii Katolickiej dla uczniów szkół ponadpodstawowych.
Olimpiada Teologii Katolickiej składa się z trzech etapów - szkolnego, diecezjalnego i ogólnopolskiego. Jej organizatorem jest Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, a co roku współorganizatorem zostaje jedna z diecezji w Polsce. Tegoroczna edycja przebiega pod hasłem "Chrzest i misja św. Ottona z Bambergu", prowadząc uczestników w głąb historii Kościoła, teologii sakramentu chrztu oraz misyjnego wymiaru wiary.
Pierwszy, szkolny etap olimpiady odbył się 19 listopada ubiegłego roku. Spośród wszystkich uczestników do kolejnego etapu zakwalifikowało się 26 uczniów, a ostatecznie w etapie diecezjalnym wzięły udział 23 osoby. Dla jednych był to pierwszy kontakt z olimpiadą, dla innych - kolejny krok na dobrze znanej drodze.
Zanim jednak młodzi "teolodzy" zasiedli do pisania testu, spotkali się w kaplicy. Krótka modlitwa była nie tylko formalnym rozpoczęciem wydarzenia, ale przypomnieniem, że wiedza teologiczna w Kościele zawsze wyrasta z relacji z Bogiem. Dopiero potem w auli zwycięzcy etapów szkolnych zmierzyli się z pytaniami przygotowanymi przez organizatorów.
Po części pisemnej przyszedł czas na chwilę wytchnienia i słodki poczęstunek. Następnie z uczestnikami spotkali się ks. Tomasz Jackowski, koordynator OTK w diecezji, oraz bp Wojciech Osial. Biskup łowicki podkreślił, że już sam udział w olimpiadzie jest zwycięstwem. - Każdy z was wygrał - mówił. - Bo poświęciliście czas nie tylko na naukę, ale na poznawanie Boga - zaznaczył.
Hierarcha wręczył uczestnikom dyplomy i nagrody książkowe, które otrzymali także katecheci przygotowujący młodzież do konkursu. Na zakończenie bp Osial udzielił wszystkim pasterskiego błogosławieństwa. Trójka najlepszych uczestników będzie reprezentować diecezję łowicką podczas ogólnopolskiego finału Olimpiady Teologii Katolickiej, który odbędzie się w kwietniu w Szczecinie.
Wśród uczestników nie brakowało emocji - radości, ulgi, ale też refleksji nad własną wiarą. Amelia Panek ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale przyznaje, że był to jej pierwszy udział w olimpiadzie. - Pani katechetka Agnieszka Polus zaproponowała mi udział, dała materiały, a ja uczyłam się sama - mówi. - Nie spodziewałam się, że przejdę do drugiego etapu, dlatego tym bardziej jestem zadowolona. Skoro się udało, warto było spróbować - dodaje.
Amelia podkreśla, że przygotowania do olimpiady były dla niej nie tylko nauką. - Ja wierzę, więc było mi łatwiej i przyjemniej się uczyć. To wiedza, którą można potem wykorzystać w życiu. Te przygotowania zbliżyły mnie do Boga. Były fragmenty Pisma Świętego, które bardzo mnie poruszyły i zachęciły do częstszego czytania Biblii - opowiada. Zapytana o to, czy dziś łatwo jest wierzyć, odpowiada z namysłem: - Myślę, że to zależy od środowiska i rodziny. Ale widzę też, że coraz więcej osób w moim otoczeniu zaczyna wierzyć. Coś się zmienia na dobre.
Wojtek, jeden z uczestników, ocenia test jako wymagający, ale możliwy do napisania dla osób przygotowanych. - Trzeba było się zastanowić, ale jeśli ktoś się uczył, dało się to zrobić - mówi. - Przygotowywał nas o. Marek Barczewski. Olimpiada pokazuje, że wiara ma też solidne podstawy naukowe. To nie są rzeczy najprostsze, ale bardzo rozwijające - zaznacza.
Hania Sawicka również zwraca uwagę na poziom trudności. - W moim odczuciu test był średni. Część pytań była łatwa, inne - zwłaszcza otwarte - trudniejsze. Uczyłam się z tekstów, robiłam zadania z pytaniami i odpowiedziami. Myślę, że poszło w miarę dobrze - mówi. - To mój pierwszy start, było trochę stresu, ale uważam, że warto brać udział w tej olimpiadzie. Rozwija wiedzę, poszerza spojrzenie na świat, historię Kościoła i wiarę - ocenia.
Dla Marii Buczek udział w olimpiadzie to już stały element szkolnej drogi. - Od VIII klasy startuję regularnie. Najpierw w OWR, teraz w OTK. W sumie to mój czwarty raz. W zeszłym roku byłam finalistką - mówi. - Uczyłam się do tego etapu dwa-trzy dni. Wiedza nie była dla mnie szczególnie trudna, choć były momenty, nad którymi trzeba było się zastanowić - dodaje. Maria podkreśla, że wiara w jej domu zawsze była ważna. - Rodzice mnie wspierają i motywują. Dzięki olimpiadzie mogę lepiej poznać Boga, zrozumieć, czego ode mnie oczekuje i jak mogę pogłębiać tę relację - mówi. - Dziś nie jest łatwo wierzyć. Świat często o Bogu nie chce mówić albo Go krytykuje. Jest presja otoczenia. Dlatego ważne jest świadectwo - nie tylko deklaracje, ale praktykowanie wiary - uważa. Jak dodaje, dla niej kluczowym miejscem spotkania z Bogiem jest Eucharystia. - Kocham Cię, ale chcę Cię widzieć raz do roku - to przecież nie jest miłość - zauważa. - Staram się być na Mszy św. co tydzień. Bardzo często doświadczam obecności Boga i Jego wsparcia - wyznaje.
Maciej Oziębło z Klasycznego Liceum w Skierniewicach przyznaje, że test wydał mu się dość prosty, choć wymagający logicznego myślenia. - Literatura jest spójna, wiele rzeczy można wywnioskować drogą dedukcji - mówi. - Uczyłem się około dwóch tygodni. To był mój trzeci i ostatni start, bo w przyszłym roku matura - opowiada. Jak podkreśla, olimpiada pozwala dotknąć tych obszarów wiary, których nie da się poznać tylko przez uczestnictwo w niedzielnej Mszy św. - Są dziedziny bardziej ukryte, wymagające doczytania. Dzięki temu mogę pogłębiać wiedzę, a przez to i wiarę - dodaje.
Dla Małgorzaty Karolak z II LO im. Mikołaja Kopernika w Łowiczu był to pierwszy udział w olimpiadzie. - Pytania zamknięte były w miarę proste, otwarte - trudniejsze. Uznałam, że warto spróbować - mówi krótko.
Bartek Gradziński z Zespołu Szkół im. Jarosława Iwaszkiewicza w Sochaczewie przyznaje, że emocji nie brakowało. - Wypisałem trzy długopisy - śmieje się. - Niektóre pytania były trudne, ale ogólnie poszło dobrze. To mój pierwszy raz. Pani katechetka bardzo mnie wspierała, uwierzyła we mnie. Nie chciałem jej i siebie zawieść - zaznacza. Bartek mówi też o osobistym wymiarze przygotowań. - Ostatnio staję się coraz bardziej religijny. Postać św. Ottona z Bambergu bardzo mnie poruszyła. To człowiek dialogu, misyjny, duchowy. Choć żył w XI-XII w., już wtedy potrafił rozmawiać, nie narzucać zdania siłą. Miał 60 lat, a jednak powiedział: "Idę", ryzykując życie - opowiada. Jak przyznaje, jego droga wiary została naznaczona także osobistym doświadczeniem cierpienia. - Śmierć taty mojego przyjaciela bardzo mnie zmieniła. To wydarzenie przemieniło też mojego kolegę, który był ateistą, a zaczął wierzyć. Takie momenty naprawdę dotykają serca - mówi.