Od wielu lat Dzień Kobiet, choć przypada 8 marca, świętowany jest na kilka dni przed i po oficjalnej dacie. W sobotę 7 marca celebrowanie swojego dnia rozpoczęły kobiety w gminie Słupia. W niemal rodzinnej atmosferze, w znanym gronie, w którym każda może czuć się wyjątkowo.
Od kilku lat Gminny Dzień Kobiet w Słupi to spotkanie przy wspólnym stole, z występami lokalnych artystów, życzeniami, kwiatami i bez pośpiechu.
Podczas tegorocznego dla licznie zgromadzonych pań wystąpili zespół dziecięco-młodzieżowy Niezapominajki, uczniowie ze szkół podstawowych w Winnej Górze i Słupi oraz Zespół Ludowy "Ziemia Słupiecka".
W programie przygotowanym przez Niezapominajki nie zabrakło piosenek o kobietach. Mali artyści przypomnieli m.in. wielki przebój Haliny Frąckowiak "Dancing Queen", dbając przy tym o stylizacje pasującą do lat 80. ubiegłego wieku.
Uczniowie ze Szkoły Podstawowej w Winnej Górze zaprezentowali skecze kabaretowe, ukazując, że "mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus" i dokładnie tłumacząc, na czym polegają różnice w komunikacji damsko-męskiej, i jak ważne są kobiety w życiu każdego człowieka.
Zespół Ludowy "Ziemia Słupiecka" dopełnił program artystyczny muzyką, która łączy pokolenia od lat. Nie jest pozbawiona humoru i dystansu, a jednocześnie pokazuje to, z czego gmina dumna jest od prawie 50 lat.
Występ Zespołu Ludowego "Ziemia Słupiecka" podczas Gminnego Dnia Kobiet w Słupi
Nie zabrakło życzeń i prezentów. Te popłynęły m.in. od wójta gminy Słupia Mirosława Matulskiego, starosty powiatu skierniewickiego Mirosława Beliny, zaproszonych gości i mężczyzn, którzy nie tylko od święta doceniają swoje kobiety. Każda z pań otrzymała również różę od przedstawicieli samorządu i strażaków. Lampką szampana wzniesiono toast za wszystkie kobiety, a świętowanie dopełnił ciepły posiłek, o który w tym roku zadbało Koło Gospodyń Wiejskich z Krosnowy, świętujące 100. rocznicę powstania.
Ciepła atmosfera, chwila zatrzymania, wspólnie spędzony czas sprawiły, że panie rzeczywiście poczuły się wyjątkowo i spędziły ten dzień z uśmiechem na twarzach. - Miło przyjść "na gotowe", zrelaksować się, podziwiać młode talenty i żyć ze świadomością, że dziś naprawdę "nic nie muszę". I dziś myślę, że chciałabym tak codziennie, a z drugiej strony wiem, że moją kobiecość w jakiś sposób definiuje też moje zaangażowanie w życie rodzinne, bycie żoną, matką, przyjaciółką, spełnianie się zawodowo, więc dziś cieszę się chwilą i mam w sobie dużo wdzięczności, że jestem kobietą, którą lubię - mówi jedna z uczestniczek.