Nie chodziło tylko o chwilę ciszy. Bardziej o powrót do tego, co najważniejsze - do decyzji, która kiedyś została podjęta i którą dziś trzeba odnowić. W sobotę 21 marca w Domu Modlitwy i Formacji w Łowiczu katecheci z diecezji łowickiej przeżywali dzień skupienia, który stał się dla nich czasem umocnienia, refleksji i wspólnoty.
W spotkaniu uczestniczyło ponad 20 osób. Były modlitwa, konferencja ks. Romana Sękalskiego, Droga Krzyżowa i Eucharystia pod przewodnictwem bp. Wojciecha Osiala. Nie zabrakło też rozmów i zwykłego bycia razem - tak potrzebnego w codzienności, która często rozprasza i osłabia.
Centralnym momentem dnia były Msza św. i homilia biskupa, który zatrzymał się nad fragmentem Ewangelii św. Jana. Zwrócił uwagę na obraz Jezusa, którego nie można pojmać, dopóki sam nie odda swojego życia. To znak Jego wolności - wolności, która nie jest ucieczką, lecz świadomym wyborem. - Chrystus jest szafarzem własnego życia. Oddaje je wtedy, kiedy sam tego chce - podkreślił bp Osial. - I to jest ważne dla nas. Nie możemy złożyć siebie w ofierze Bogu bez naszej decyzji - zaznaczył.
W tym kontekście droga katechety nabiera szczególnego znaczenia. To nie tylko zawód czy obowiązek, ale wybór - często ponawiany w trudnych realiach współczesnej szkoły. - To wasza decyzja, że chcecie służyć. Szczególnie dziś, kiedy jest trudno - mówił biskup, dziękując za wierność i świadectwo.
Drugim obrazem, który wybrzmiał w homilii, była postać Nikodema. Jego droga pokazuje, że wolność dojrzewa w czasie - poprzez pytania, wątpliwości i odwagę kolejnych kroków. Od nocnej rozmowy z Jezusem, przez nieśmiałą obronę, aż po odważną obecność przy Jego pogrzebie. Ta dynamika wzrostu jest bliska także współczesnym katechetom.
- Dla mnie to przede wszystkim podkreślenie wspólnoty - mówi Piotr Miazek, katecheta z Łowicza. - Spotkać się, zobaczyć, kto jest, poczuć, że nie jestem sam. To bardzo ważne. W różnych szkołach pracujemy i często zmagamy się z trudną rzeczywistością - dzieci coraz dalej są od Boga, niewielu uczestniczy w Eucharystii. Jak przyznaje, takie dni skupienia są koniecznym zatrzymaniem. - W tej zabieganej codzienności to czas, żeby pogłębić wiarę i przypomnieć sobie, że jej źródłem jest Bóg. To też okazja do dzielenia się doświadczeniem, pomysłami, do większej otwartości na nowe wyzwania. Od pewnego czasu staramy się też integrować jako katecheci - lepiej się poznawać i wspierać - dodaje.
Podobne doświadczenie umocnienia towarzyszy także Agnieszce Polus. - To wzmocnienie duchowe i wyciszenie. Moment, żeby się zatrzymać wobec tego wszystkiego, co dzieje się w szkole - podkreśla. - Jeśli dążymy do świętości, to wiara zawsze się rozwija, nigdy nie jest czymś stałym. Dziś szczególnie potrzebujemy świadectwa - życia, postawy, nawet zwykłego uśmiechu - zaznacza.
Owoc pracy katechetów dostrzegają także rodzice. Pani Marzena, mama jednej z uczennic, wspomina doświadczenie z czasu nauki zdalnej. - Zwróciło moją uwagę, że na lekcjach religii była stuprocentowa obecność. Posłuchałam tych zajęć i sama się nimi wzbogaciłam - opowiada. - Nauczyciel zwracał się do uczniów po imieniu, odnosił się do konkretnych sytuacji z życia. Nawet trudne momenty potrafił korygować z wielką delikatnością - mówi.
Jak przyznaje, te lekcje stały się dla niej wsparciem także jako matki. - Wzmocniła się moja wiara i poczułam pomoc w wychowaniu dzieci. To, co robicie, ma ogromne znaczenie nie tylko dla uczniów, ale także dla rodzin. Dziękuję za wasze świadectwo - zaznacza.
Na zakończenie dnia katecheci zawierzyli siebie, swoją posługę, uczniów, nauczycieli i całe dzieło katechizacji Bogu przez ręce Maryi. Bo właśnie tam - w ciszy modlitwy i w wolnej decyzji serca - rodzi się siła, która pozwala wracać do codzienności i na nowo wybierać.