W 34. rocznicę powstania diecezji łowickiej, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, w bazylice katedralnej w Łowiczu zainaugurowano II Synod Diecezji Łowickiej.
Uroczysta Msza św. na rozpoczęcie obrad została odprawiona o godz. 18 z udziałem biskupów, kanoników trzech kapituł, duchowieństwa, osób życia konsekrowanego, alumnów, członków Konfraternia św. Wiktorii, Bractwa Różańcowego, Zakonu Rycerzy św. Jana Pawła II, Bractwa Kurkowego oraz licznie zgromadzonych wiernych świeckich. Mszy św. przewodniczył biskup łowicki Wojciech Osial. Obecni byli także przedstawiciele życia publicznego, wśród nich poseł Tadeusz Woźniak, starosta Marcin Kosiorek i przewodniczący Rady Powiatu Marek Jędrzejczak, a także pastor ewangelicki Szymon Czembor - znak, że synodalne "słuchanie" przekracza granice wyznań. Liturgię upiększył Chór Towarzystwa Muzycznego Ziemi Sochaczewskiej.
Momentem, który formalnie otworzył synod, była proklamacja dekretu przez kanclerza kurii ks. Piotra Jarotę. Chwilę później dokument na ołtarzu podpisali biskup i kanclerz - w miejscu, gdzie Kościół nie tylko mówi, ale słucha Boga.
W homilii bp Osial nie sięgnął po wielkie wizje ani programowe hasła. Zatrzymał się przy scenie zwiastowania. - Są w Ewangelii takie fragmenty, do których człowiek chętnie wraca. Jednym z najpiękniejszych jest chyba zwiastowanie – mówił. Przypomniał, że wszystko zaczyna się nie od działania, ale od słuchania. Maryja nie rozumie od razu. Pyta. Rozważa. Niepokoi się. I właśnie w tym ludzkim doświadczeniu rodzi się słowo, które zmienia historię: "Oto ja, służebnica Pańska". Biskup przywołał biblijne Hineini - "Oto jestem". Słowo, które wypowiadali Abraham, Mojżesz i prorocy. Teraz ma ono wybrzmieć w Kościele łowickim. - To słowo jest dziś bardzo potrzebne w naszej diecezji. Właśnie to słowo. Jest nam bardzo potrzebne, kiedy otwieramy synod - podkreślił.
II Synod Diecezji Łowickiej rozpoczął się dokładnie w 34. rocznicę jej powstania. Nieprzypadkowo - jak zaznaczano - chodzi o kolejny etap dojrzewania lokalnego Kościoła. Bp Osial mocno akcentował, że synod nie jest "projektem do zrealizowania", ale drogą. - Chcemy zatrzymać się jako wspólnota, aby jeszcze uważniej słuchać Boga i słuchać siebie nawzajem - mówił. To echo wezwania Kościoła powszechnego do synodalności. Ale - jak przypomniał biskup - nie chodzi o metodę zarządzania. - Synodalność to nie jest technika. To jest postawa serca - tłumaczył. Odwołując się do św. Cypriana, przypomniał zasadę: "Nic bez rady prezbiterów, nic bez ludu, nic bez biskupa". A za św. Janem Chryzostomem dodał, że zdolność słuchania jest jedną z najważniejszych cnót pasterza. W praktyce oznacza to coś więcej niż spotkania i głosowania. Synod - jak podkreślano - nie może być "wylewaniem żali", ale wspólnym rozeznawaniem w Duchu Świętym. Nawet głos mniejszości może stać się miejscem działania Boga.
W homilii nie zabrakło realizmu. Biskup otwarcie mówił o wyzwaniach: malejącej liczbie wiernych na niedzielnej Mszy św., braku młodych, spadku powołań. - Mamy pytania i mamy o czym rozmawiać - przyznał. Synod ma być miejscem, w którym nie ucieka się od trudnych tematów, ale podejmuje się je "w świetle Ewangelii i w atmosferze wzajemnego szacunku".
Szczególne miejsce zajmuje tu refleksja nad parafią. Nie jako strukturą, ale wspólnotą odpowiedzialnych. - Parafia staje się wspólnotą wtedy, gdy budzi poczucie współodpowiedzialności - zaznaczył biskup. To właśnie w parafii każdy ma swoje "małe tak": czas, modlitwę, obecność, troskę.
Nie wszyscy ukrywali obawy. - Mamy nadzieję, że Duch Święty przebije się przez uwarunkowania i schematy, które w nas tkwią - mówi ks. Mirosław Romanowski z Kutna. Nie brakuje też obaw po wszystkich stronach. Każda zmiana wymaga od nas jakiegoś wysiłku, pracy nad sobą. Ale jest też nadzieja, bo ufamy prowadzeniu Ducha Świętego.
Najprościej mówi o tym synodzie Emilka, jedna z młodych uczestniczek: - Chciałabym wiedzieć, co mogę robić w Kościele. Gdybym miała miejsce i odpowiedzialność, Kościół byłby mi bliższy.
Jej słowa brzmią jak echo apelu biskupa: młodzi nie są przyszłością Kościoła - są jego teraźniejszością.
Synod łowicki wpisuje się w długą historię. Już w XVI w. w Łowiczu odbywały się synody zwoływane przez prymasów Polski. Ostatni - pierwszy w młodej diecezji - zwołał bp Alojzy Orszulik.
- Nie idziemy sami. Idzie z nami dziedzictwo - przypomniał bp Osial. Ale tym, co najważniejsze, nie jest przeszłość, lecz początek, który dokonuje się dziś. Tak, jak w Nazarecie. - Bóg często zaczyna wielkie rzeczy w sposób cichy i niepozorny - mówił biskup. Dlatego na zakończenie nie padły program ani lista celów. Padła prośba. - Proszę o wasze "tak". O wasze "jestem" - zaznaczył ordynariusz.
Synod się rozpoczął. Reszta - jak w Ewangelii - zależy od odpowiedzi.
