Tak jak w poprzednich latach, również i tym razem ulice miasta stały się przestrzenią modlitwy, skupienia i wspólnoty. Droga Krzyżowa, wpisana już głęboko w duchową tradycję mieszkańców, zgromadziła licznych wiernych - ludzi różnych powołań, zawodów i historii życia - zjednoczonych wokół tajemnicy krzyża. Na czele tej modlitewnej wędrówki stanęli biskupi oraz duszpasterze łowickich parafii.
Tydzień przed Wielkim Piątkiem Łowicz ponownie rozbrzmiał ciszą modlitwy i śpiewem pasyjnych pieśni. Tegoroczna Droga Krzyżowa rozpoczęła się przy katedrze, będącej sercem diecezji, skąd wierni wyruszyli w stronę Kościoła Chrystusa Dobrego Pasterza na Bratkowicach. Ta droga – choć wyznaczona ulicami miasta – prowadziła znacznie głębiej: w głąb ludzkiego sumienia, w przestrzeń spotkania z cierpiącym Chrystusem.
Rozważania kolejnych stacji ukazywały nie tylko mękę i śmierć Jezusa, lecz także splatały się z historią tych, którzy w powojennej rzeczywistości Polski doświadczyli prześladowań i niesprawiedliwości – żołnierzy niezłomnych. Ich losy, naznaczone cierpieniem, odrzuceniem i samotnością, stały się bolesnym, ale i wymownym odbiciem drogi Chrystusa niosącego krzyż. W ten sposób modlitwa nabrała szczególnej głębi – łącząc misterium zbawienia z historią narodu i pamięcią o tych, którzy pozostali wierni prawdzie.
Tegoroczne nabożeństwo poprowadził ks. Mariusz Lewandowski wraz z parafianami, a oprawa muzyczna – przygotowana przez scholę Natchnieni oraz organistę Mateusza Podorskiego – pomogła uczestnikom jeszcze pełniej wejść w atmosferę skupienia i refleksji.
Krzyż – znak miłości aż po kres – niesiony był przez przedstawicieli różnych środowisk: kapłanów, osoby konsekrowane, członków wspólnot, samorządowców, rodziny, osoby starsze, pracowników służby zdrowia i nauczycieli. Każdy, biorąc go na swoje ramiona, symbolicznie przyjmował także własne codzienne ciężary, lęki i nadzieje.
Przy każdej stacji wybrzmiewało pytanie nie tylko o historię cierpienia, ale o naszą współczesność: czy potrafimy być wierni prawdzie? czy umiemy nieść krzyż codzienności z godnością i miłością? Czy mamy odwagę wybierać dobro, nawet gdy wymaga ono poświęcenia?
W modlitwie kończącej nabożeństwo ks. Lewandowski zawierzył Bogu pamięć o cierpieniach minionych pokoleń, prosząc, aby nie rodziła ona w sercach gniewu ani chęci odwetu, lecz stawała się źródłem dojrzałości i odpowiedzialności. Modlił się o odwagę w podejmowaniu codziennych wyborów, o uczciwość ukrytą przed ludzkim wzrokiem oraz o wierność wtedy, gdy najłatwiej byłoby się wycofać. Prosił także, byśmy nigdy nie stawali po stronie kłamstwa, pogardy i niesprawiedliwości, lecz potrafili bronić godności człowieka w ciszy, pokorze i wytrwałości.
Na zakończenie biskup Wojciech Osial podziękował wszystkim za obecność i wspólną modlitwę. Podkreślił, że Droga Krzyżowa – choć trudna i pełna bólu – prowadzi do pokoju serca. Przypomniał, że Chrystus nie tylko raz poniósł krzyż, ale nieustannie towarzyszy człowiekowi w jego codziennych zmaganiach. Jest obecny w każdym upadku, w każdej chwili ogołocenia i bezradności. Idzie razem z nami – dlatego nigdy nie jesteśmy sami.
Na zakończenie zgromadzeni otrzymali pasterskie błogosławieństwo, które stało się jakby pieczęcią tej wspólnej drogi – drogi, która nie kończy się na ulicach miasta, lecz trwa w sercu każdego człowieka, prowadząc ku nadziei zmartwychwstania.
Wśród uczestników nie brakowało osób, które dzieliły się swoim osobistym przeżyciem tej modlitwy. – Idąc dziś tą drogą, miałam poczucie, że nie jestem sama ze swoimi trudnościami. Każda stacja była jak odpowiedź na to, co noszę w sercu. Szczególnie poruszyło mnie połączenie cierpienia Chrystusa z historią naszych rodaków – to pokazuje, że krzyż ma wiele imion, ale zawsze prowadzi do nadziei – mówiła Maria, mieszkanka Łowicza.
Pan Marek zwrócił uwagę na wymiar wspólnotowy nabożeństwa. – Najbardziej uderzyło mnie to, jak różni ludzie szli razem – młodzi, starsi, całe rodziny. Każdy z nas niesie swój krzyż, ale dziś naprawdę czułem, że robimy to razem. To daje siłę i przypomina, że wiara nie jest tylko sprawą prywatną, ale drogą, którą idziemy jako wspólnota.
