Biskup nie ukrywał, że współczesne kapłaństwo mierzy się z kryzysami i zniechęceniem. Przywołał rozmowę z jednym z księży, który - jak relacjonował - przestał wierzyć w świętość kapłaństwa. - To jest nasz dramat: dlaczego pozwoliliśmy sobie odebrać pragnienie świętości? - pytał.
Ordynariusz zwrócił uwagę na odpowiedzialność za Kościół lokalny, zwłaszcza w kontekście rozpoczętego synodu diecezjalnego. - Kościół nie zmieni się bez waszego głosu, bez waszego zaangażowania - zaznaczył, przestrzegając przed postawą obojętności i dystansu. Podkreślił także znaczenie jedności prezbiterium. - Nie jesteśmy sami. Chrystus powołuje nas do wspólnoty. Pytanie brzmi, czy naprawdę jesteśmy braćmi i czy łączy nas prawda - zaznaczył.
Przesłaniem homilii było także przypomnienie, że kapłaństwo jest przede wszystkim obecnością przy człowieku. - Kapłan jest posłany, aby być blisko ran drugiego człowieka - mówił biskup, odwołując się do słów proroka, "aby opatrywać rany serc złamanych i dawać olejek radości zamiast smutku". Hierarcha wskazał, że ludzie - mimo różnych oczekiwań - najbardziej potrzebują miłości. - Można nie mieć odpowiedzi na wszystkie pytania, ale człowiek szybko rozpoznaje, czy jest przy nim ktoś, kto naprawdę go kocha. Braku miłości nie wybaczą - podkreślił. Bp Osial przypomniał, że kapłaństwo nie jest jedynie zadaniem, lecz trwałą obecnością przy człowieku - w chwilach radości i cierpienia, narodzin i odejścia, wiary i zagubienia. - To, co jest przeżyte z miłością, nigdy nie jest stracone - zaznaczył.
Zwracając się do ministrantów i lektorów, podziękował im za służbę przy ołtarzu i zachęcił do odwagi w odkrywaniu powołania. - Nie jesteście tylko pomocnikami. Jesteście sługami Jezusa - przypomniał. Na zakończenie liturgii swoje przyrzeczenia odnowili również ministranci i lektorzy, podkreślając wspólnotowy wymiar służby Kościołowi.
Księżom biskupom i wszystkim kapłanom życzymy, by Jezus, Najwyższy Kapłan, hojnie im błogosławił, by udzielał im potrzebnych łask i by obdarzał czułą miłością.