W Domu Modlitwy i Formacji w WSD w Łowiczu kilkadziesiąt młodych osób przed Najświętszym Sakramentem zadawało Bogu pytania o swoją przyszłość, drogę, którą mają iść. W modlitwie nie zabrakło też próśb, by w diecezji łowickiej nie zabrakło kapłanów, którzy będą prowadzić kolejne pokolenia do Chrystusa.
Od 22 lat w sobotni wieczór przed Niedzielą Chrystusa Dobrego Pasterza młodzież diecezji łowickiej gromadzi się na diecezjalnym czuwaniu powołaniowym. Konsekwentnie podczas tego spotkania nie brakuje modlitwy w intencji kapłanów posługujących w diecezji łowickiej, kleryków WSD, ale także przyszłych powołań, które dojrzewają, a czasem są tłumione.
Choć zdawać by się mogło, że to spotkania dla tych, którzy rozważają wstąpienie do seminarium czy zgromadzenia zakonnego, program od lat zakłada formację, zagadnienia dotyczące także rozeznawania powołania do małżeństwa, założenia rodziny oraz życia w pojedynkę, ale nie w samotności.
Na spotkanie przyjechali m.in. ministranci z parafii św. Wawrzyńca w Kutnie wraz z ks. Łukaszem Bladosem.
Magdalena Gorożankin-Masłocha /Foto Gość
W sobotni wieczór 26 kwietnia młodzi mieli dość dużo czasu, by zadawać pytania - nie tylko Bogu, ale także sobie nawzajem, kapłanom, siostrom zakonnym. O "edukacyjną" stronę programu zadbały siostry apostolinki, które przygotowały zagadnienia, pytania, nad którymi młodzi mogli się zastanowić indywidualnie i w grupach.
Tegoroczne hasło czuwania to "Z domu do powołania", dlatego wśród pytań pojawiały się te dotyczące rodziny: "Czy jest ktoś, z kim możesz porozmawiać o twojej drodze życia?", "Jakie środowisko jest dla ciebie dobre w odkrywaniu drogi życia?", "Co jest twoim największym lękiem, gdy myślisz o przyszłości?", "Kto jest dziś dla ciebie największym autorytetem?".
Po rozmowach w grupie młodzi mogli indywidualnie rozważyć odpowiedź przed Najświętszym Sakramentem. Towarzyszyli im w tym kapłani na czele z biskupem łowickim Wojciechem Osialem i biskupem seniorem Andrzejem F. Dziubą, kapłani - wśród nich rektor WSD ks. Piotr Kaczmarek, alumni WSD w Łowiczu i siostry zakonne różnych zgromadzeń.
Jolanta i Marek Woronowscy podzielili się świadectwem, jak wspierali syna w rozeznawaniu powołania do kapłaństwa i co sami czuli, gdy podjął decyzję.
Magdalena Gorożankin-Masłocha /Foto Gość
Do tej pory podczas spotkań powołaniowych to kapłani dzielili się świadectwem, mówiąc o rodzinie, domu. W tym roku organizatorzy czuwania zaprosili do podzielenia się świadectwem rodziców kapłana. Jolanta i Marek Woronowscy, rodzice ks. Rafała Woronowskiego, w dialogu z s. Anną Juźwiak AP opowiedzieli o tym, jak sami rozeznali powołanie do małżeństwa i założenia rodziny, ale także o tym, jak towarzyszyli synowi w rozeznawaniu i podjęciu decyzji o wstąpieniu do seminarium.
- Z pewnością to oaza i Ruch Światło-Życie miały na niego duży wpływ, bo po jednych z rekolekcji wrócił inny. Widzieliśmy, że zadaje sobie wiele pytań, sami też podejmowaliśmy rozmowę, czy jego myśli nie idą w kierunku kapłaństwa - mówiła pani Jolanta. - Opowiadał nam o tym, że Pan Bóg daje mu znaki; one przyjmowały różną formę, ale staraliśmy się go wspierać w każdej decyzji, jaką podejmie, a gdy wydawało nam się, że nie umiemy go wesprzeć, staraliśmy się nie przeszkadzać. Dziś jesteśmy z niego bardzo dumni - mówił pan Marek.
Słowo do zebranych skierował także ks. Kaczmarek. - Ludzie to jedyne istoty, które zadają pytania. Dzieci zadają je każdego dnia, czasem natrętnie, aż brakuje odpowiedzi. Nie bójmy się pytać i nie traćmy nadziei, gdy nie ma odpowiedzi. Pytajmy nieustannie, aż ją usłyszymy. Bóg zawsze odpowiada, choć nie zawsze wtedy, gdy chcemy. Dajmy sobie czas i pytajmy - mówił.
Spotkanie zakończyły Apel Jasnogórski i prośba biskupa, by każdego dnia wybrzmiewała prośba o powołania kapłańskie, do życia konsekrowanego, małżeństwa czy rodziny. - Zanoście to wołanie do Pana Boga. Nie wolno nam zaniedbywać tego, co po ludzku możemy zrobić, ale Pan Jezus mówi: "Proście, a będzie wam dane" - mówił hierarcha.