• facebook
  • rss
  • Dobro małymi kroczkami

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 50/2013

    dodane 12.12.2013 00:00

    – Praca z tymi młodymi ludźmi to wielka przyjemność. Oni też niemal na każdym kroku udowadniają, że to, co świat mówi o młodzieży, nie jest prawdą – mówi Renata Stępniak.

    Brak autorytetów i szacunku do starszych, nieuctwo, wygodnictwo, niecierpliwość... – te i wiele innych cech przypisuje się dziś młodzieży. I choć nie można zaprzeczyć, że nie każdy młody człowiek jest wzorem cnót, do ogromnej części z nich zupełnie nie pasuje powyższy opis. Doskonałym tego przykładem są uczniowie należący do klubów wolontariuszy działających w większości szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich. Oni też swoją radość, pasję, ekspresję i chęć działania podporządkowali czynieniu dobra i głoszenia idei, że drugi człowiek jest najważniejszy. W Międzynarodowy Dzień Wolontariusza w skierniewickiej Szkole Podstawowej nr 1 odbyło się spotkanie wielkich sercem młodych ludzi.

    Coraz więcej i więcej

    Wolontariat działający przy LO im. B. Prusa w Skierniewicach istnieje 4 lata i liczy ok. 20 osób. Na początku młodzi ludzie przeprowadzali dwie akcje rocznie. Dziś lista ich działań wydłuża się z każdym dniem. Zbiórki żywności i zabawek dla dzieci leżących w szpitalu, „Ciacho dla hospicjum”, „Kartka dla Oliwki”, „Marzycielska Poczta” i „Telefon dla Lasek” – to tylko część projektów podejmowanych przez licealistów. Wszyscy oni o swojej pomocy innym opowiadają jak o pasji. – Lubię pomagać. Zdecydowanie wolę dawać coś od siebie niż brać – mówi Asia Piątkowska, której przygoda z wolontariatem zaczęła się już w gimnazjum. Do tego dochodzi też spełnienie, poczucie bycia potrzebnym, odnalezienie swojego miejsca w świecie i bliskie relacje rodzące się między wolontariuszami. Można zapytać, czy w liceum ogólnokształcącym jest czas na taką działalność. Z odpowiedzią spieszy Patrycja Broda, która krótko stwierdza, że im więcej zajęć, tym lepsza organizacja czasu. Renata Stępińska, jedna z opiekunek klubu, opowiada ze śmiechem, że choć stara się odciążyć trzecioklasistki, te po prostu się nie dają. – Dziś tak dużo złego mówi się o młodzieży, a ja każdego dnia widzę, jak niesamowici są młodzi ludzie i jaki drzemie w nich potencjał – opowiada pani Renata, katechetka. – I choć można zapytać: „Cóż to takiego upiec i sprzedać ciasta, czy zebrać zabawki?”, sądzę, że dobro na świecie buduje się małymi kroczkami i gdyby nie te upieczone babeczki i zebrane planszówki, być może nie byłoby żadnej pomocy.

    Radość jako zapłata

    Uczniowie LO im. B. Prusa już dawno odkryli, że dobro, które się daje, wraca ze zdwojoną siłą. Emilia Staniak nie ukrywa, że w wolontariacie, obok aktywności, uwielbia też radość u tych, którym się pomaga. – Kiedyś chodziłam z koleżanką do pani prowadzącej pogotowie rodzinne – opowiada uczennica. – Bawiłyśmy się tam zarówno z dziećmi oczekującymi na nowe rodziny, jak i z Izą, niepełnoprawną córką pani Ewy. Miałyśmy wrażenie, że same nie zanosimy tam nic, a otrzymujemy wiele: uśmiech i zadowolenie dzieci, ich radość na wieść, że przyjdziemy. Iza do dziś nas pamięta i cieszy się nawet wtedy, gdy tylko słyszy nasze głosy przez telefon – mówi maturzystka. Podobnym doświadczeniem był wyjazd całego Klubu Wolontariuszy do Zakładu dla Niewidomych w Laskach. – Pojechaliśmy, by zawieźć zebrane podczas akcji „Telefon dla Lasek” komórki – wspomina Anna Michalska, opiekunka wolontariatu szkolnego. – Spodziewaliśmy się zastać smutne, biedne dzieci, zastanawialiśmy się, jak mamy się zachować i z góry im współczuliśmy. Jak bardzo byliśmy zaskoczeni, gdy przywitali nas radośni, szczęśliwi, pełni życia ludzie, którzy – pomimo swej niepełnosprawności – uczą się, tkają, malują, rysują, jeżdżą na rolkach itd. To oni pokazali nam, jak bardzo nie doceniamy tego, co mamy, że jesteśmy zabiegani i nie umiemy cieszyć się życiem. W drodze powrotnej nie mogliśmy przestać zachwycać się zarówno radością i otwartością podopiecznych ośrodka, jak i ciepłem sióstr prowadzących szkołę z internatem. Nie było wątpliwości, że podarowane przez nas telefony były niczym w stosunku do tego, co otrzymaliśmy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół