• facebook
  • rss
  • Zmazać własną winę

    Monika Augustyniak

    dodane 11.04.2015 14:54

    W Skierniewicach odbyło się X Sympozjum "Dar Życia". Swoim świadectwem podzielił się aktor Jerzy Zelnik.

    Wydarzenie, tradycyjnie już, rozpoczęło się uroczystą Eucharystią odprawioną w kościele św. Stanisława BM. Mszę św. odprawił ks. Mirosław Nowosielski, który w swej homilii zachęcał wiernych do tego, by byli odważnymi świadkami i sługami życia tak, jak robił to Zmartwychwstały.

    Po Eucharystii zebrani przeszli do kinoteatru "Polonez". Licznie przybyłych słuchaczy przywitali Krzysztof Jażdżyk, prezydent miasta Skierniewice, Dariusz Seliga, poseł na Sejm RP, a także organizatorzy wydarzenia - ks. Grzegorz Gołąb i Paweł Kwaśniak. Goście obejrzeli prezentację zdjęć i wysłuchali krótkich wspomnień dotyczących 9 poprzednich sympozjów.

    - Aby w jakiś sposób zaakcentować wyjątkowość tak okrągłej rocznicy naszych spotkań, postanowiliśmy potraktować je mniej naukowo, a bardziej skupić się na świadectwach - mówił do zebranych pan Paweł, prezes Stowarzyszenia "Dar życia". - Dlatego obecnym gościom, ale także tym, którzy na przełomie lat uczestniczyli w naszych sympozjach, zadaliśmy jedno pytanie: "Czym dla Ciebie jest dar życia?".

    Pan Paweł odczytał kilka listów tych, którzy nie mogli przybyć na tegoroczne spotkanie. Następnie swoimi refleksjami podzielił się Jerzy Zelnik, aktor i reżyser. Opowiadając historie, w których przewijał się temat aborcji, eutanazji, zapłodnienia in vitro, mówił o darze życia, którego człowiek powinien bronić, a często go roztrwania i niszczy.

    - W czasach mojej młodości aborcja była traktowana jako sposób antykoncepcji, coś zupełnie naturalnego i niezwykle często stosowanego. Oczywiście, można się z tego wyspowiadać i miłosierny Bóg wybaczy człowiekowi ten grzech, jednak niezwykle trudno pozbyć się poczucia winy - opowiadał aktor. - Potem człowiek wierzący często dąży do świętości, wręcz doskonałości, by swoim nieskazitelnym życiem zmazać własną winę. Coś o tym wiem.

    Pierwsze 24 lata życia przeżyłem bez Boga. Na szczęście dzięki mojej żonie udało mi się wejść do rodziny chrześcijańskiej. W moim życiu napotykałem różne góry i doliny do pokonania. Dlatego nie podchodzę do życia i jego obrony w sposób naukowy, ale bardzo emocjonalny. Ktoś, kto nie uznaje dziecka w łonie matki za człowieka, powinien obejrzeć film „Niemy krzyk”. Tam wyraźnie widać, jak broni się dziecko przed zamordowaniem go - mówił.

    Znany aktor zachęcał też do tego, by badać swoje sumienie i dbać o to, by mieszkał w nim Bóg. - Jeśli nie będziemy potrafili odróżnić dobra od zła, staniemy się biednymi ludźmi, których każdy będzie mógł zmanipulować.

    Kolejnym gościem sympozjum, który zabrał głos, był prof. Bogdan Chazan. TUTAJ więcej o jego wystąpieniu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • CYnick
      12.04.2015 10:39
      Wypada gorąco podziękować i życzyć dojścia do totalnej, nie tylko emocjonalnej obrony życia.

      Emocje, krzyki w publicznym dialogu narobiły sporo złego i opóźniły przedzieranie się przez zgniłe (acz konieczne) kompromisy. Niewielu obrońców mówi logicznie, bez skrótów i haseł. Obrona życia przeistacza się najczęściej w "obronę mojego stanowiska" okropnie drapieżną, nieprofesjonalną, z olbrzymią emfazą.
      Byłoby czymś przewspaniałym, gdyby osoby publiczne i powszechnie szanowane potrafiły zwięźle i z mocą odpowiadać młodym na pytanie DLACZEGO? I dochodzić do prostego stwierdzenia, że obrona życia, to również obrona ICH życia. I do tego, że życie bywa zagrożone przez niewiedzę lub proste, nieuświadomione mechanizmy psychologiczne, a nie zawsze wskutek złej woli.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół