• facebook
  • rss
  • Choćby tylko ten jeden cud

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 33/2016

    dodane 11.08.2016 00:00

    – Chciałem, żeby była namacalna pamiątka Roku Miłosierdzia. Wybór padł na świętą, która była najbliżej Bożego miłosierdzia – mówi ks. Henryk Andrzejewski.

    Trwa Rok Miłosierdzia. Dla wiernych z parafii pw. św. Doroty w Pszczonowie jego pamiątką są relikwie św. Faustyny. 31 lipca zostały zainstalowane w ich parafialnej świątyni. Okazją ku temu był odpust św. Anny, który jest hucznie obchodzony i przyciąga również zamiejscowych.

    Płacz zakonnicy

    Proboszcz ks. Henryk Andrzejewski poprosił o wprowadzenie relikwii bp. Józefa Zawitkowskiego. Biskup senior diecezji łowickiej chętnie przystał na tę propozycję. W asyście strażaków, ubrany w ornat z motywami łowickimi, wniósł relikwiarz do świątyni, błogosławiąc nim mijanym po drodze wiernym. W homilii odniósł się do postaci św. Faustyny i swoich kapłańskich doświadczeń z Bożym miłosierdziem.

    – Tak bardzo zapamiętałem sobie, jak s. Faustyna, za pozwoleniem swojej przełożonej, poprosiła pana Kazimirowskiego, malarza w Wilnie, żeby namalował obraz Jezusa Miłosiernego. Tłumaczyła mu, jak ma wyglądać. Jezus przeszedł przez śmierć, więc tło powinno być czarne. Dalej tłumaczyła, że Jezus odsłania lewą ręką swoją szatę, a tam od serca biją promienie – biały i czerwony, jak chrzest i Komunia św., krew i woda. Prawą rękę ma uniesioną, jak ksiądz, gdy mówi: „Ja odpuszczam tobie grzechy”. Kiedy malarz namalował już obraz, siostra przyszła zobaczyć i... rozpłakało się biedactwo. Pan Kazimirowski spytał: „Siostro, nie podoba się siostrze?. „Podoba mi się, jest piękny, ale pan Go nie widział żywego”. My tej różnicy nie odczujemy nigdy, ale jedno zapamiętamy – że nasz Bóg jest miłosierny. Bo na końcu ziemskiego życia potrzebne mi będzie Boże miłosierdzie. Ja to wiem, gdy jestem w konfesjonale. Choćby w Kościele nie było żadnych innych cudów, tylko ten jeden, że Pan Bóg mi wszystko przebacza, to bym kochał Chrystusa Miłosiernego i z płaczem całował Jego przebite ręce, przebite stopy, bo mi wszystko wybaczył – mówił biskup.

    Papież zaczeka

    Na początku Mszy św. bp Zawitkowski przekazał relikwiarz z cząstką kości św. Faustyny proboszczowi. Ksiądz Andrzejewski umieścił go na honorowym miejscu obok obrazu świętej, który namalowała pani Maria, artystka od lat związana z parafią. Dla s. Faustyny zrobiła wyjątek, bo maluje tylko martwą naturę. – Chciałem, żeby była namacalna pamiątka Roku Miłosierdzia. Wybór padł na św. Faustynę jako tę, która była najbliżej Bożego miłosierdzia – tłumaczy decyzję o sprowadzeniu relikwii ks. Andrzejewski. Przywiózł je z Krakowa od sióstr ze zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Ze sprowadzeniem relikwii wiąże się też szerzenie kultu świętej. Ksiądz Andrzejewski zamierza wprowadzić w parafii specjalne comiesięczne nabożeństwo ku czci św. Faustyny. To jakby pierwszy etap krzewienia kultu Bożego Miłosierdzia w pszczonowskiej parafii. Kardynał Stanisław Dziwisz zgodził się również na przekazanie relikwii św. Jana Pawła II, wielkiego czciciela Bożego miłosierdzia. Kropla krwi polskiego papieża dotarła już z Krakowa. Na oficjalne wprowadzenie jeszcze poczeka. Ksiądz proboszcz chciałby, żeby odbyło się to uroczyście i przy wyjątkowej okazji. Marcin Kowalik

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół