• facebook
  • rss
  • Na cześć prymasowskiego grodu

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 49/2016

    dodane 01.12.2016 00:00

    – Pytano mnie, którą datę uważam za najważniejszą w historii miasta. Odpowiedziałem, że 7 lipca 1136 roku. To od bulli Innocentego II wszystko się zaczęło – mówił Krzysztof Jan Kaliński, burmistrz Łowicza.

    Od momentu ogłoszenia bulli minęło 880 lat. W dokumencie papieskim po raz pierwszy wzmiankowano o Łowiczu. Zapewne istniał już wcześniej. Bogatej historii miasta mogą zazdrościć łowiczanom mieszkańcy innych polskich miejscowości, choć czasy świetności niegdysiejszej rezydencji arcybiskupów gnieźnieńskich, prymasów Polski, minęły bezpowrotnie.

    Jak w soczewce

    Pamiątką opieki, jaką najważniejsi dostojnicy kościelni w Polsce roztaczali nad miastem i okolicą, jest nie tylko kolegiata, obecnie bazylika katedralna, ale również kultura ludowa, jaka wytworzyła się w regionie. Mieszkańcy Księstwa Łowickiego mieli lepsze warunki życia niż w dobrach szlacheckich, i byli z tego dumni. Folklor łowicki był kanwą muzycznego wydarzenia, które odbyło się 24 listopada w sali barokowej Muzeum w Łowiczu. Koncert oficjalnie zakończył obchody 880-lecia miasta. Zwieńczeniem było pierwsze publiczne wykonanie hymnu Łowicza, do którego słowa napisał bp Józef Zawitkowski.

    – 880 lat to bardzo wiele. Dla nas wszystkich skupiło się to dzisiaj, jak w soczewce, to, co jest miłością ludzi, którzy byli, którzy są i którzy przyjdą po nas – mówił biskup, ponad 30 lat związany z miastem, najpierw jako proboszcz parafii kolegiackiej. Refren „Vivat Łowicz, Łowicz vivat/ Mój najpiękniejszy gród/ Vivat Łowicz, Łowicz vivat/ Młodości mojej cud!” i cały hymn zaśpiewały dziewczęta z Zespołu Śpiewaczego z Boguszycach, wielokrotnie nagradzanego na konkursach i przeglądach. Na instrumentach grali łowiccy muzycy Jerzy Filipowicz (fortepian), Weronika Mońka (skrzypce), Tomasz Zając (akordeon) i Bohdan Fudała (kontrabas). Muzykę stworzył J. Filipowicz, na co dzień organista w bazylice katedralnej w Łowiczu. Jego kompozycje wypełniły także dwie pierwsze części koncertu. Najdłuższą stanowiła forma muzyczna nawiązująca do barokowej sonaty kameralnej nosząca tytuł: „Łod Łowica”, mająca swoje korzenie w muzyce ludowej.

    Prezenty dla Franka

    Pretekstem do powstania kompozycji było wydarzenie z konsolacji zorganizowanej w Łowickim Ośrodku Kultury po Mszy św. żałobnej sprawowanej w rycie trydenckim w katedrze łowickiej z udziałem śpiewaczek ludowych z Kocierzewa. Bogusław Bończak, wiceburmistrz Łowicza, zwrócił się do muzykantów: „A zagrajcie tak coś »łod Łowica«”, posługując się częściowo gwarą ludową. Zaległa cisza, bowiem skrzypkowie nie znali łowickich melodii. Tę ciszę postanowił wypełnić J. Filipowicz. – Pomyślałem sobie: „12 lat tu jestem, czemu by nie spróbować?”. – Czuję się coraz bardziej łowiczaninem, chociaż urodziłem się w Gdańsku, a przyjechałem tutaj z Warszawy. Coraz lepiej poznaję też folklor łowicki. Druga część koncertu to wyższa szkoła jazdy. Powstała specjalnie dla Weroniki Mońki. Tworząc muzykę, myślałem o niej, o jej umiejętnościach i artyzmie. Co do hymnu, to o napisanie muzyki poprosił mnie bp Zawitkowski. Dla mnie wielkie rzeczy się tu dzieją. Mało kto wie, ale bp Józef wskrzesza mecenat, jaki sprawowali w Łowiczu arcybiskupi, wsparł materialnie to wydarzenie – mówi kompozytor. Listopadowa uroczystość zakończyła szereg okolicznościowych wydarzeń, które rozpoczęły się w marcu koncertem Reprezentacyjnego Zespołu Wojska Polskiego. Była okazją do wręczenia pamiątkowych dyplomów osobom i stowarzyszeniom zaangażowanym w obchody. Włodarze miasta uhonorowali również Franciszka Kolosa, który urodził się 7 lipca. Upominki dla całej rodziny Kolosów odebrały mama i siostra małego łowiczanina.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół