• facebook
  • rss
  • Tą samą drogą szedł o. Honorat

    Magdalena Gorożankin

    |

    Gość Łowicki 27/2017

    dodane 06.07.2017 00:00

    – Ta pielgrzymka to moja ostatnia deska ratunku, czas, kiedy zastanawiam się nad moją wiarą i nad tym, co ze mną jest nie tak, że często czuję się inaczej niż wszyscy dookoła, że nie ma we mnie takiej radości, takiego „wow!” – mówi Anna Maria Bem, pątniczka.

    Z Zakroczymia do Nowego Miasta nad Pilicą w ostatnią niedzielę czerwca po raz kolejny wyruszyła Piesza Pielgrzymka Honoracka. Jej wyjątkowość polega na tym, że tę samą trasę przemierzał błogosławiony kapucyn o. Honorat Koźmiński, patron diecezji łowickiej, założyciel wspólnot zakonnych. Grupa pątników w tym roku liczyła ok. 70 osób. Wśród nich znaleźli się ojcowie kapucyni, a także siostry zakonne ze zgromadzeń honorackich. W ciągu 5 dni pątnicy przeszli ok. 120 km. Każdego dnia uczestniczyli w Eucharystii i adoracji Najświętszego Sakramentu, co jest rzadkością w innych, większych pielgrzymkach.

    Z relikwiami w krzyżu

    Ważnym punktem dnia są konferencje. Jedna poświęcona bł. o. Honoratowi, duga zaś nawiązująca do hasła przewodniego pielgrzymki, które w tym roku brzmiało: „Tajemnica świętości”. Podczas postojów obiadowych pątnicy w grupach rozważają słowo, które danego dnia kieruje do nich Chrystus, i temat, który ma przybliżyć ich do poznania tajemnicy ich patrona. Dokładnie 125 lat temu o. Honorat przemierzał ten sam szlak. Po wygnaniu przez carskie władze wielu braci z klasztoru w Zakroczymiu opuściło go dostępnymi środkami transportu, jednak o. Honorat piechotą wyruszył do Nowego Miasta nad Pilicą, żeby tam dalej zakładać zgromadzenia, nawracać, ewangelizować. Po drodze zatrzymywał się u przyjaciół, znajomych. Pielgrzymka honoracka także zatrzymuje się w zaprzyjaźnionych już miejscach. Postoje i noclegi w diecezji łowickiej pątnicy mają chociażby w Baranowie, Wilkowie, Szczukach. Wszędzie przyjmowani są z ogromną otwartością i – jak sami opowiadają – nigdy nie wychodzą głodni. Ponieważ bieżący rok ogłoszony jest Rokiem bł. o. Honorata Koźmińskiego, pielgrzymi w ramach wdzięczności ofiarowali obrazy swojego patrona w każdym miejscu postoju, gdzie jest kościół, lub rodzinom, które szczególnie angażują się w przyjęcie pątników. – W tej formie, gdzie idą kobiety, siostry, bracia, pielgrzymujemy już 13. raz. Wcześniej wędrował referent powołaniowy, który nie miał większego planu trasy, oraz kandydaci do zgromadzenia. Zatrzymywali się tam, gdzie zastała ich noc, pomagali ludziom w gospodarstwie, by móc coś zjeść, gdzieś się przespać. Teraz idziemy wszyscy razem. Poznajemy o. Honorata, idziemy jego śladami i idziemy z nim, bo w tym roku wyruszyliśmy z jego relikwiami. Są one umieszczone w krzyżu, który został wykonany specjalnie na pielgrzymkę i jest zrobiony na wzór tego, który towarzyszył o. Honoratowi w jego zakonnej celi – mówi o. Grzegorz Filipiuk OFM Cap, przewodnik pielgrzymki. – Dla nas to ważne, że zmierzamy drogą, którą w 1882 r. przeszedł bł. Honorat. To pomaga nam w jego poznawaniu, można powiedzieć, że w dążeniu do świętości jego drogami – dodaje o. Piotr Krawczyk OFM Cap.

    Są jak puzzle

    Wiele osób zdecydowanie wybiera pielgrzymkę honoracką ze względu na jej rodzinny klimat. W ciągu 5 dni są w stanie poznać się wzajemnie, wspólnie się modlić, wspierać. Atmosfera, która panuje wśród pątników, zachęca do udziału w pielgrzymowaniu. Sami twierdzą, że są jak puzzle, które razem tworzą piękny obraz. – Każdy z nas może być tu sobą. Wszyscy wiedzą, że Emil, nasz porządkowy, będzie chodzić boso po kałużach, tańczyć z chorągiewkami, gdy nie musi kierować ruchem. Siostra Anna będzie klaskać i machać rękami do każdej piosenki. Ja też mogę być sobą. Czasem uważam się za najgorszą pątniczkę, bo często mam inne zdanie i zdarza mi się być upartą indywidualistką, ale dla mnie też jest miejsce w tej naszej rodzinie. Dla mnie to droga, podczas której nieraz mam dość, chcę wracać do domu, ale mimo wszystko idę, bo jest we mnie ogromna potrzeba bycia w tej wspólnocie, poznawania siebie, innych i Boga. Z pomocą bł. o. Honorata to jest łatwiejsze – mówi A.M. Bem. Nawet ci, którzy pielgrzymują po raz pierwszy, od razu uzupełniają układankę. – Bardzo chciałam poznać bł. o. Honorata, bo wcześniej, przyznaję, nie słyszałam o nim. Do tej wędrówki zachęcił mnie przyjaciel, który idzie już 4. raz i zmotywował mnie do podjęcia trudu. Jestem tu po raz pierwszy. Nie zawsze też czas pozwala na pielgrzymowanie, a ta wędrówka trwa tylko 5 dni, podczas których mogę się zastanowić nad sobą, poszukać rozwiązania problemów, podjąć decyzje. Tutaj nie jestem sama. Mam wokół mnóstwo fantastycznych, otwartych ludzi. W XXI w. środowisko wydaje się hermetycznie zamknięte, ale nie na pielgrzymce. To jest niezwykłe, że w ciągu kilku dni stajemy się jedną, wielką rodziną – mówi Edyta Różycka z Warszawy. Pątnicy zawsze wychodzą w niedzielę po zakończeniu roku szkolnego i w czwartek osiągają cel – Nowe Miasto nad Pilicą. Można dołączyć do nich w trakcie drogi i razem poznawać o. Honorata.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół