Nowy numer 32/2020 Archiwum

Kat Michałek i waleczne bernardynki

Jedna z legend związanych z Łowiczem głosi, że arcybiskup Jan Wężyk przybyłych do zamku natrętów i próżniaków gościł skwaśniałym piwem i pasztetem ze szczurów.

Zdzisław Kryściak, przewodnik PTTK, związany od zawsze z Łowiczem zaprasza na „Spacer po łowickich legendach”. To publikacja skierowana do wszystkich, także łowiczan, którzy mogą dowiedzieć się o nieznanych szerzej faktach z historii ich miasta.

Nietypowe legendy

– To, co my pamiętamy z naszych wycieczek dziecięcych, to legendy dotyczące Warszawy, Krakowa czy Gniezna – mówi Z. Kryściak. – Oprowadzając wycieczki po Łowiczu, staram się więc zainteresować zwiedzających, przedstawiając w obrazowy sposób historię tego miasta. Przytaczam te fakty, które mają swoje źródło w opracowaniach historycznych. Nie są to typowe, baśniowo opowiedziane legendy.

Jednak dzieci, gdy słyszą o duchu kanonika bez krzyża, który przemieszcza się po ruinach łowickiego zamku, mają buzie otwarte jak karpie. Tak samo gdy dowiadują się o prymasie Wężyku, który naciągaczy częstował skwaśniałym piwem z muchami czy pasztetem ze szczurów. Także dorośli są zdziwieni, nawet łowiczanie, gdy pokazuję im głowę maszkarona na wieży łowickiej katedry, pod którą ponoć mieszka diabeł. Na potrzeby publikacji autor przewertował swoją bogatą w zbiory o Łowiczu biblioteczkę, w której jest wiele zapisów nigdy do tej pory nie przywoływanych. Na przykład o bernardynkach, które w przebraniu rycerzy zorganizowały najazd i odbiły swój klasztor, sprzeciwiając się woli ówczesnego prymasa, który osadził tam pijarów. – Dla mnie cenną legendą jest, że Łowicz był drugą stolicą państwa. Turyści nie bardzo w to wierzą, bo wiele miejscowości rości sobie do tego prawa, ale faktycznie Łowicz taką stolicą był. W złotym okresie Rzeczypospolitej, który był także złotym okresem w dziejach Łowicza, prymasi, którzy mieli tu swoją siedzibę, w okresie bezkrólewia podejmowali ważne decyzje dotyczące państwa. Tu przyjeżdżali posłowie, tu przyjeżdżali kandydaci na królów, a także sami królowie – dodaje Z. Kryściak.

Religijni Księżacy

Zdzisław Kryściak przytacza także opowieści o religijności mieszkańców Łowicza. Wielką rolę odgrywało przestrzeganie postu, który dawniej był bardziej surowy. W dni postne na Mazowszu, oprócz mięsa, nie jedzono także mleka, masła, serów i jaj. Z tego powodu mało brakowało, a doszłoby do linczu na zagranicznym pośle, który w piątek spożywał ser. Posłowi na ratunek przyszedł francuski ksiądz, który – wskazując na swój duchowny stan – wytłumaczył wzburzonym Księżakom, że w jego kraju katolicy mogą jeść nabiał w czasie postu. – Zbiór ponad 20 legend o Łowiczu pisany jest językiem dla dorosłych, ale dobrze byłoby, gdyby rodzic, spacerując po łowickich rynkach czy ulicach, mógł je na swój sposób przekazać dzieciom – mówi autor. A jest o czym opowiadać. Czytając książkę Z. Kryściaka, można się zdziwić, jak przewrotna jest historia Łowicza. Okazuje się bowiem, że prawie w tym samym miejscu, w którym stoi teraz budynek sądu, swoją siedzibę miał łowicki kat Michałek, „wypożyczany” nawet przez sąsiednie miasta.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama