Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dni bez cywilizacji

– Gdybym musiał wybierać, czy posłać swoje dzieci na obóz harcerski, czy na kolonie, wybrałbym obóz – mówi Wojciech Baleja.

Od niedawna jest dyrektorem Gimnazjum im. Józefa Chełmońskiego w Bielawach. Z chęcią przystał na propozycję zorganizowania w jego placówce harcerskiego zimowiska. Schronienie w murach szkoły znaleźli harcerze i harcerki Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej z Łodzi oraz Głowna.

Przedwojenne tradycje

3. Łódzka Drużyna Harcerzy wybrała Bielawy do świętowania swojego 10-lecia. W obozie uczestniczyły również: 3. Łódzka Gromada Zuchów „Strażniczki Podwodnej Krainy”, 3. Łódzka Drużyna Harcerek „Koniczyny” im. Marii Jasińskiej oraz 1. Głowieńska Drużyna Harcerzy. Były również harcerki z Głowna.

– Męska drużyna istnieje od 2008 roku. Dziewczęta też spotykają się na zbiórkach, ale jeszcze formalnie nie są powołane jako drużyna – tłumaczy phm. Jan Balcerski, twórca i opiekun drużyny z Głowna. W niektórych zajęciach i zabawach towarzyszyła im młodzież z bielawskiej szkoły. – Nigdy harcerzem nie byłem i raczej już nie będę. Natomiast idea harcerstwa bardzo mi się podoba. Jeżeli młodzież chce coś robić, trzeba jej to umożliwić, ale żeby zechciała to robić, musi to poznać i zobaczyć. Jeżeli jest jakaś szansa, żeby tu, w Bielawach, jakieś drużyny powstały, to ja, jako dyrektor gimnazjum, jestem jak najbardziej za tym, żeby działo się to tu, przy szkole – mówi W. Baleja. Nieprzypadkowo padło na ZHR, bo kontynuuje on przedwojenne tradycje polskiego skautingu. – Niektórzy skrót ZHR rozwijają jako Związek Harcerstwa Religijnego – śmieje się J. Balcerski, ale sprawy religii traktuje poważnie. – Na obozach nie wyobrażamy sobie, żeby nie było modlitwy przed jedzeniem czy modlitwy na rozpoczęcie dnia, a w niedzielę pójścia do kościoła. Nie inaczej było w Bielawach. W pierwszą niedzielę lutego w świątyni parafialnej modlili się też młodzi ludzie w harcerskich mundurach.

Bez telefonu i telewizora

Łódzcy jubilaci w swojej tradycji odwołują się do wydarzeń związanych z wybuchem powstania styczniowego. Jedną z form uczczenia jubileuszu była gra terenowa, dotycząca zrywu z 1863 r. Po Bielawach poruszały się patrole złożone z harcerzy i miejscowych gimnazjalistek. – Gdy ogłaszałem plan feryjny, wspominałem, że harcerze organizują grę terenową. Od razu zgłosiła się grupka dziewcząt, która chciała wziąć w niej udział. Gra trwała dość długo. Harcerze mile nas zaskoczyli, bo zaprosili dziewczęta na obiad – mówi dyrektor Baleja. Miejscowi nie byli dłużni. Nauczyciele gimnazjum organizowali turnieje piłki nożnej i unihokeja. Harcerze i harcerki też wzięli w nich udział. Komendantem obozu był przewodnik Jakub Tomczuk. Choć młodszy szarżą i wiekiem od J. Balcerskiego, doskonale sobie dawał radę. Miał doskonały kontakt z młodzieżą. Podczas wspólnego kominka nie wahał wcielić się w rolę starego człowieka i snuć opowieści. Takie harcerskie gawędy działają wychowawczo. – Każdy opiera się na tym, co gdzieś kiedyś zobaczył czy usłyszał. Mój pierwszy drużynowy słynął z tego, że potrafił swoje opowieści wizualizować, np. założył chochlę na głowę, wziął patyk w rękę i opowiadał o powstaniu warszawskim. Dla mnie, młodego chłopaka, to były prawdziwe hełm i karabin. Podczas takich spotkań zaczyna działać dziecięca wyobraźnia. Łatwiej wtedy przekazać odpowiednie wartości – tłumaczy J. Tomczuk. To ze względu na wychowawczy aspekt obozów harcerskich ich zwolennikiem jest W. Baleja. – Gdybym musiał wybierać, czy posłać swoje dzieci na obóz harcerski, czy na kolonie, wybrałbym obóz. Kolonie zatraciły swój sens. W pokojach są telewizory, w środku łazienka. Wszystko na wyciągnięcie ręki, a dzieci i tak są znudzone jak mopsy – mówi. – Na naszych obozach nie jest łatwo im się przestawić – dodaje J. Balcerski. –Tu, w Bielawach, w przypływie szczerości jeden z zuchów powiedział: „Nie wiem, czy wytrzymam jeszcze te dwa dni bez cywilizacji”. „Jakiej cywilizacji?” – zdziwił się jego starszy kolega. „Bo nie mam telefonu”. Po powrocie z obozów bardzo często jest jednak tak, że sami z wyboru nie oglądają telewizji. I wcale jej im nie brakuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama