Kolejne problemy napotykają protestujący rolnicy. – Na dziś kończymy, bo nikt nie chce z nami rozmawiać, a my musimy mimo wszystko wrócić do gospodarstw. Zwierzęta nie powiedzą: "Poczekamy do jutra z jedzeniem, protestujcie śmiało". Już byśmy chcieli zejść z parkingu, ale policja nie chce nas puścić bez wylegitymowania. A z jakiej racji mamy się legitymować? Grzecznie stoimy na parkingu – mówi Grzegorz, rolnik z okolic Białej Rawskiej.
Kilka radiowozów blokuje parking, na którym stoją protestujący rolnicy. Policja tłumaczy, że wylegitymowanie protestujących to ich rutynowy obowiązek. – Państwo stali na drodze szybkiego ruchu, więc mamy prawo ich wylegitymować. My wypełniamy swoje obowiązki, więcej powie rzecznik prasowy Powiatowej Komendy Policji – mówi jeden z funkcjonariuszy.
W sprawie rolników interweniowała jedna z posłanek na Sejm RP. Prosiła o wypuszczenie protestujących z parkingu, jednak do tej pory nie podjęto żadnych działań. Rolnicy w oczekiwaniu na jakąkolwiek decyzję dalej protestują. Przez megafony i głośniki włączają muzykę, m.in. "Chłopców radarowców", "Czerwone jabłuszko" czy "W moim ogródeczku", pokazując tym samym zapał do dalszego protestowania.
Napięta sytuacja panuje w drugiej grupie protestujących przy zakładzie Food Service, gdzie niedawno przyjechała ciężarówka z mięsem z zachodniej Europy. Prezes firmy, jak podają rolnicy, zapowiedział, że nie przyjmie ani jednej sztuki wieprzowiny z regionu Piotrkowa za to, co dziś zrobili protestujący.
– Ludzie nie wiedzą, co kupują. Mięso w paczkach, w promocji, a tak naprawdę kupują chemię, wybielacz i klej. Mięso, które po dacie ważności jeszcze dobrze wygląda, nieźle pachnie, a w rzeczywistości jest dobrze zrobioną "podeszwą". Tak chce nas karmić państwo zachodnim mięsem, kiedy my nie zarabiamy i marnujemy dobre mięso – mówi pan Henryk, jeden z rolników.
Czytaj także:








