• facebook
  • rss
  • Zagłębie powołań

    Agnieszka Napiórkowska

    dodane 11.09.2014 00:00

    7 września w ramach akcji "Rośnij z Gościem" odbyła się kolejna niedziela ewangelizacyjna.

    Tym razem o powołania zakonne, kapłańskie, a także o święte małżeństwa i rodziny modliliśmy się w parafii pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Rzeczycy. W uroczystej Mszy świętej koncelebrowanej przez ks. Henryka Linarcika, i ks. Krzysztofa Knycha, poza rzeszą wiernych uczestniczyła także s. Anna Maria Pudełko, apostolinka i kleryk WSD w Łowiczu Szymon Smółka. Goście, poza poprowadzeniem nabożeństwa przed Najświętszym Sakramentem podzielili się także z wiernymi swoją drogę odkrywania powołania. Zarówno s. Anna Maria, jak i kleryk Szymon opowiedzieli o ogromnej roli rodziny w rozeznawaniu powołania. - Jako rodziny jesteście podstawową komórką, z której wyrastają święte powołania. Bóg dał wam bardzo ważne zadanie - kształtowanie świętych kapłanów, zakonników i małżonków - mówił kleryk Szymon, który opowiedział także o seminarium i formacji tam prowadzonej.

    W bogatej historii wspólnoty uderza przede wszystkim fakt, że ziemia ta zrodziła wiele powołań kapłańskich i zakonnych. – By wypisać wszystkich rządkiem, potrzebna jest kartka A4 – mówi z uśmiechem ks. Henryk. – Licząc od ks. Stanisława Małachowskiego, przeora karmelitów w Oborach, który urodził się na terenie parafii w 1839 r., doliczyłem się 13 pochodzących stąd kapłanów. Pięciu z nich odeszło już po zasłużoną nagrodę do Pana. Poza tym mamy też 14 powołań żeńskich, a wśród nich s. Stanisławę Mietlińską, która bez wątpienia mogłaby być kandydatką na ołtarze. Niezwykle duża ilość powołań to dla rzeczyckich wiernych powód do dumy, ale także zachęta do gorliwych modlitw o powołania. Jak wielkim dobrodziejstwem jest posiadanie w rodzinie osoby konsekrowanej dobrze wie Marianna Kowalczyk, której córka wstąpiła do Antoninek i od kilkunastu już lat przebywa w Asyżu.  – Kiedy Jadzia powiedziała mi, że wstępuje do zakonu na początku nie byłam zadowolona. Pomyślałam tyle w domu pracy, a ona nas zostawia i idzie do klasztoru. Potem się z tym pogodziłam. Dziś jestem bardzo szczęśliwa, że moje dziecko w tak niezwykły sposób służy Bogu. Czuję jej modlitwę. Sama też o niej pamiętam. Mój ojciec był bardzo pobożny. On zawsze klękał do modlitwy. On zawsze mówił, że z Bogiem trzeba rozmawiać klęcząc. Myślę, że on wymodlił powołanie Jadzi – mówi z przekonaniem pani Marianna.

    Więcej o niedzieli ewangelizacyjnej w Rzeczycy  w 38. numerze papierowego wydania „Gościa Łowickiego”

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół