• facebook
  • rss
  • Być świątynią nie targowiskiem

    s. Anna Maria Pudeło

    dodane 08.03.2015 07:56

    Moje człowieczeństwo jest przestrzenią spotkania z Bogiem,

    Dziś rozważamy Ewangelię wg św. Jana (2,13-25):

    Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?” On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.

    Mało kiedy Jezus jest w Ewangeliach ukazany, kiedy się gniewa, lecz takie momenty są i dzisiejszy fragment jest jednym z nich. Gniew, właściwie i dojrzale wyrażany jest nam w życiu bardzo potrzebny. Dzięki niemu wytyczamy właściwe granice, bronimy słusznej sprawy, troszczymy się o coś bardzo istotnego, co zostało pominięte.

    Jezus nie pobił nikogo z obecnych w świątyni, jednak „wytrącił” im z ręki to, czym posługiwali się, aby „kupczyć” w swojej relacji z Bogiem. Dom Ojca poprzez ich postawę stał się targowiskiem a nie miejscem spotkania.

    Jezus troszczy się o świątynię jako budowlę, a jednocześnie przenosi naszą uwagę na zupełnie nową rzeczywistość. Ukazuje swoje własne ciało jako nową świątynię, w której można spotkać Boga. Nawet jeśli wrogowie Jezusa będą chcieli zniszczyć świątynię Jego ciała, On ma moc odbudować ją w ciągu trzech dni poprzez swoje zmartwychwstanie. Dzięki sakramentowi Chrztu Św. każdy z nas stał się świątynią Trójcy Przenajświętszej! Jak troszczę się o świątynię, którą jestem? Moje człowieczeństwo jest przestrzenią spotkania z Bogiem poprzez miłość, zaufanie i oddanie, czy raczej przestrzenią kupczenia i manipulacji?

    Mój gniew obraca się przeciwko innym, mnie samemu lub Bogu, czy staje się siłą potrzebną do tego, aby podjąć wewnętrzną przemianę i odważyć się na nawrócenie? Jezus „wie, co kryje się w człowieku”, wie, co kryje się we mnie. Pójdę dziś do Niego, znajdę czas, aby mi o tym opowiedział.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół